Manfred Hübler & Siegfried Schwab „Vampyros Lesbos: Sexadelic Dance Party” (1970/1995)

3 listopada 2013

Manfred Hübler & Siegfried Schwab
Vampyros Lesbos: Sexadelic Dance Party
(1970/1995)Manfred Hübler & Siegfried Schwab - Vampyros Lesbos: Sexadelic Dance Party1. Droge CX 9
2. The Lions and the Cucumber
3. There’s No Satisfaction
4. Dedicated to Love
5. People’s Playground version A
6. We Don’t Care
7. People’s Playground version B
8. The Ballad of a Fair Singer
9. Necronomania
10. Kamasutra
11. The Message
12. Shindai Lovers
13. The Six Wisdoms of Aspasia
14. Countdown to Nowhere

Na skąpaną w ciemności scenę, ściskając w ręku kandelabr, wbiega długowłosa kobieta. Jej bielizna przebija się spod przezroczystego woalu, zaś od wszechobecnego mroku odcina się karmazynowy szal wokół jej szyi. Zwiewna sylwetka mija stojącego manekina i zbliża się do lustra umiejscowionego z boku sceny. Kobieta odkłada świecznik i zaczyna pieścić swoje odbicie, muska taflę lustra opuszkami palców, przytula się do swojej lustrzanej bliźniaczki z czułością kochanki, zupełnie tak, jakby chciała ją pocałować. Po chwili chwyta w dłoń kandelabr i wręcza go manekinowi, który okazuje się być najzupełniej żywą kobietą. Drżące światło świec pada na coraz bezwstydniej odsłaniane ciało długowłosej. Powoli, z ceremoniałem, ubiera w swoją bieliznę kobietę-manekina, niezmiennie stojącą w bezruchu niczym ofiara hipnotyzera. Opadają na ziemię, a piękna długowłosa wpija się w jej szyję. Pocałunek to czy śmiertelne ukąszenie?

Jesus Franco przez kilkadziesiąt lat swojej filmowej działalności wyreżyserował ponad 180 (!) filmów i przeszedł do historii kina jako mistrz, tyle że filmowego kiczu. Oddać mu trzeba jednak, że nawet Quentin Tarantino wskazał go jako źródło swojej inspiracji, więc Franco zyskał poważanie nie tylko wśród miłośników eurotrashu i szeroko pojętego kina klasy B i C (i D, E…), ale także zupełnie poważnych, zdolnych filmowców. Na ile zasłużenie, to już osobna kwestia. Niewątpliwie najsłynniejszymi dziełami pana Jesusa są filmy, w których obsadził piękną hiszpańską aktorkę Soledad Mirandę, której krótkie życie i rozwijającą się karierę przerwała nagła śmierć w wypadku samochodowym… zupełnie jak w jednym z jej filmów. W wyniku współpracy tego duetu powstały m.in. „Vampyros Lesbos”, „She Killed in Ecstasy” oraz „The Devil Came from Akasava”, do których muzykę napisali Manfred Hübler i Siegfried Schwab, tworzący również pod szyldem Vampire Sound Incorporation. W latach 90. mądre głowy odkopały te fantazyjne utwory – dotąd tułające się po różnych składankach – i wydały jako kompilację „Vampyros Lesbos: Sexadelic Dance Party”, którą to od tego czasu kilkukrotnie wznawiano.

Vampyros Lesbos

Problem stanowi samo zaklasyfikowanie muzyki tutaj zaprezentowanej do jakiejkolwiek konkretnej szufladki. Mamy tu odlotową podróż przez klimaty New Age (przypominam, że te dźwięki powstawały na przełomie lat 60. i 70.), acid jazz, easy listening z lat 60., psychodelię, szczyptę funku oraz orientalne brzmienia. Często te wszystkie nurty spotykają się w jednym utworze. Dodajmy do tego mnogość zastosowanych instrumentów. Czego tu nie ma! Gitary na fuzzie, pianino, trąbki, skrzypce, a nawet sitar. Kompletny miszmasz, ale nie można odmówić mu ani uroku, ani klimatu, ani charakterystycznego groove’u, który docenicie zarówno w sypialni, jak i podczas jazdy samochodem czy tworzenia kolejnego projektu do pracy. Urzekło mnie, że muzycy zdają się traktować swoją twórczość nie do końca serio. No bo jak inaczej spojrzeć choćby na „There’s No Satisfaction”, oparte na bezczelnej zrzynce z najsłynniejszego utworu The Rolling Stones, a który to riff doprawiono m.in. zabawnymi wokalizami? Albo weźmy „The Ballad of a Fair Singer” z gorączkowymi partiami pianina, trąbami, sitarem i szalonym zaśpiewem wokalistki z wtórem oklasków – takie rzeczy mogły powstać jedynie cztery dekady temu. Najbardziej lubię jednak te najbardziej psychodeliczne tripy w nieznane – stonowaną, oszczędną „Necronomanię” z organami i „kocimi” wokalizami czy „Countdown to Nowhere” z przewijającym się, przetworzonym bełkotem i partiami klawiszy, jakie przywodzą na myśl plumkanie skacowanego klawiszowca o piątej rano w klubie, który właśnie opuścili ostatni, ledwo żywi goście.

Prawdziwa bomba wybucha jednakże wtedy, gdy odtwarzacz wyświetla numer 11. „The Message” absolutnie rozłożył mnie na łopatki już wtedy, gdy usłyszałem go po raz pierwszy w filmie „Vampyros Lesbos”, gdzie towarzyszył scenie opisanej na początku tej recenzji. Powolny walczyk otwierają organowe plamy oraz odległe postękiwania i tajemnicze słowa cedzone przez któregoś z muzyków. Intymny, erotyczny klimat wzmagają pojawiające się Hammondy, które zabierają słuchacza do kompletnie innego świata. Perkusista coraz mocniej zaznacza swoją obecność, by po chwili nieco przyspieszyć utwór. Rozlega się dźwięk sitara i po krótkiej zagrywce piosenka wygasa. Trzy i pół minuty, które mogłyby się nigdy nie kończyć. Po prostu nie ma możliwości, żebym przy tym utworze nie odpłynął.

Spory kłopot, by rzetelnie opisać to, co można na „Vampyros Lesbos: Sexadelic Dance Party” usłyszeć. Osobiście jestem urzeczony tym szlachetnym kiczem, chociaż będzie dla mnie zrozumiałe, jeśli dla kogoś ta bombastyczna, przezabawna mieszanka wszystkiego z wszystkim będzie totalnie niestrawna. Nie zmieni to jednak faktu, że trzeba muzykom pogratulować wyobraźni i… poczucia humoru.

Ocena: 8.5 / 10

Ciekawostki:

  • „Vampyros Lesbos: Sexadelic Dance Party” to tak naprawdę reedycja ściśle limitowanego albumu „3 Films by Jess Franco”, wydanego również w 1995 r. Znalazło się na nim zresztą więcej utworów – poza interludiami zamieszczono tam dwa pełnoprawne utwory, „Ghosts or Good and Bad Onions” i „Konkubination”, jakie nie weszły w skład „Vampyros…”. Szczęśliwie na nowszych wznowieniach tegoż naprawiono po części ten błąd i owe kawałki figurują tam jako bonusy. I dobrze, bo nie odbiegają specjalnie jakością od pozostałych, „szalonych” numerów.
  • „The Lions and the Cucumber” znalazł się na ścieżce dźwiękowej do filmu „Jackie Brown” Quentina Tarantino.
  • Płyta znalazła się w Top 10 brytyjskiej alternatywnej listy przebojów ponad 20 lat po jej powstaniu.
  • W 1997 r. pojawił się składak „The Spirit of Vampyros Lesbos” z klubowymi remiksami. Raczej średnio intrygująca ciekawostka.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s