Rome „Hell Money” (2012)

24 czerwca 2013

Rome
Hell Money
(2012)
Rome - Hell Money1. Tangier Fix
2. Fester
3. This Silver Coil
4. Rough Magic
5. Among the Wild Boys
6. Amsterdam, the Clearing
7. Silverstream
8. Tightrope Walker (Wild Milk)
9. Pornero
10. Golden Boy
11. Red-Bait
12. The Demon Me (Come Clean)

Jérôme Reuter nie przestaje mnie zadziwiać. Nie minął rok od monumentalnej trylogii „Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit”, a na świat przyszło jego kolejne muzyczne dziecko, i ponownie nastąpił zwrot w jego twórczości.

Reuter chyba zmęczył się wszystkim tym, co składa się na neofolk i martial, bo na „Hell Money” nie usłyszymy już sampli z przemówień (aczkolwiek sampling oraz ambientowe kolaże się pojawiają), marszowych rytmów i orkiestrowych uniesień. Także tekstowo Luksemburczyk krąży teraz po nieco innej orbicie – zamiast ogólnoludzkich rozważań na temat istoty wolności i tym podobnych filozoficznych tematów, skupia się bardziej na swoich wewnętrznych sprawach. Nie ukrywam, że już od jakiegoś czasu czekałem na taki zwrot. Tekściarz z niego bardzo sprawny, a przecież lata temu – jeszcze pod szyldem Mack Murphy & The Inmates – robił coś podobnego z powodzeniem.

Tekstową stronę odzwierciedla muzyka – kompozycje opierają się głównie na akustycznych brzmieniach i głosie Jérôme, który nadal wyśpiewuje kolejne utwory swoją manierą fatalistycznego poety czasów upadku wszelkich idei. W przeciwieństwie do chociażby poprzedzającej „Hell Money” trylogii, tutaj nastrój piosenek jest bardziej introwertyczny i kameralny. Jest smutek, mrok i melancholia. Jest porażająca szczerość, której przykładem może być tekst „The Demon Me (Come Clean)”: „I sang of countries so far, some I’ve never seen / And of raging wars and yet I’ve never been in uniform”. Nie wiem jak inni, ja temu artyście wierzę. A wierzę tym chętniej, że i same utwory trzymają niezły poziom – dobry jest szybszy „Amsterdam, the Clearing” (trochę się może kojarzyć z „To Die Among Strangers”), jak i dwaj moi żelaźni faworyci: stonowany, minimalistyczny „Tightrope Walker (Wild Milk)” (bardzo podoba mi się też tekst) i „Pornero” z przewrotnym tekstem tyczącym się, jak powiedziało mi Google, pewnej gwiazdki porno (szkoda tylko, że melodia pożyczona z „Port Amsterdam” Jacques’a Brela), podawanym przez głos jakby z słuchawki telefonu (później doczytałem, że faktycznie JR użył do tego starego telefonu).

„Hell Money” może i nie stoi w czołówce najlepszych dokonań Rome, ale to solidny, szczery album, do wysłuchania którego trzeba mieć odpowiedni dzień i nastrój. Zdecydowanie lepiej smakuje w całości, bez wyciągania z niego poszczególnych kompozycji.

Na ponure popołudnia i samotne wieczory przy lampce wina. Dla ludzi, którzy lubią zastanowić się nad znaczeniem muzyki, jakiej słuchają.

Ocena: 6.5 / 10

Advertisements

komentarze 3 to “Rome „Hell Money” (2012)”

  1. AnitkaD said

    Świetna płytka! słucham bez przerwy

  2. greywolf said

    Ja jednak bardziej lubię wyciągać i smakować poszczególne kawałki z tej wykwintnej muzycznej uczty 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s