Cathedral „The Last Spire” (2013)

21 czerwca 2013

Cathedral
The Last Spire
(2013)
Cathedral - The Last Spire1. Entrance to Hell
2. Pallbearer
3. Cathedral of the Damned
4. Tower of Silence
5. Infestation of Grey Death
6. An Observation
7. The Last Laugh
8. This Body, Thy Tomb
9. Tombs of the Blind Dead*
*japoński bonus

Łabędzi śpiew legendy doom metalu.

„The Last Spire” definitywnie kończy dwudziestoczteroletnią karierę Cathedral. Zespołu, który przez ponad dwie dekady stał się jednym z czołowych przedstawicieli doom metalu, jaki wzbogaciłi o brzmienia – jak to się dzisiaj określa – stonerowe, nawiązujące do lat 70. Lee Dorrian z kolegami doszli jednakże do punktu, gdy postanowili powiedzieć sobie dość. W 2012 r. dali ostatnie koncerty, wydali koncertówkę „Anniversary”, zaś ukazaniem się „Ostatniej iglicy” zapieczętowali drzwi swojej Katedry. Bez niekończących się pożegnalnych tras koncertowych (album nie jest promowany występami na żywo), za to z krążkiem, który godnie wieńczy ich drogę.

W sumie „The Last Spire” pełni rolę zarówno muzycznego testamentu Cathedral, jak i jego pogrzebu. Począwszy od okładki (jak zawsze autorstwa Dave’a Patchetta) – zamiast barokowego przepychu skromny obraz przywodzący na myśl rzeźbę na płycie nagrobnej – przez same tytuły widzimy wyraźnie, jaka tematyka zdominowała tę płytę. Jej szczególny charakter podkreśla też fakt, że powróciły masywne, powolne i ciężkie kompozycje przywołujące skojarzenia z debiutanckim, a mającym dziś w pewnych kręgach status kultowego, „Forest of Equilibrium”. Album rozpoczyna wprowadzająca w klimat introdukcja: krakanie wron i… wysamplowany z filmu „Monty Python i Święty Graal” wers „Bring out yer dead” – chyba wcześniej Pythoni nie brzmieli tak złowieszczo. Karawan zajechał. „Pallbearer” to przeszło jedenastominutowy kolos zbierający wszystkie elementy, z jakich zasłynął Cathedral – najpierw odpalonych zostaje kilka blacksabbathowych riffów, później przechodzimy przez powolny segment przywodzący na myśl „Forest…” (w tle wokalizy dośpiewuje Rosalie Cunningham z Purson), dostajemy też akustyczną wstawkę i galop chrzęszczących gitar. Doomowy majstersztyk. Powala utrzymany w średnim tempie, na swój sposób chwytliwy, „Cathedral of the Damned” (gościnnie dośpiewuje tutaj Chris Reifert z Autopsy), miażdży potęgą riffu „Tower of Silence”, intryguje wielowątkowy, kapitalny „An Observation” z pracującymi w tle Hammondami, smyczkami i futurystyczną klawiszową solówką. Cały album zresztą stanowi spójny monolit – jak twierdzi Lee Dorrian, materiału na płytę o wiele więcej, lecz odrzucono pięć-sześć numerów, które zbytnio odbiegały od założonej koncepcji. Niezbyt jedynie przypadł mi do gustu „Infestation of Grey Death” – dziewięć minut z tym kawałkiem za każdym razem mocno mi się dłuży… no dobrze, przede wszystkim pierwsza połowa utworu. Szkoda za to, że jedynie na japońskiej edycji można znaleźć „Tombs of the Blind Dead” – można wyczuć tutaj inspirację Celtic Frost z okresu „Morbid Tales”.

Lee Dorrian twierdzi, że nie lubi happy endów. Mimo minorowego wydźwięku krążka może chyba jednak poczuć się szczęśliwym, że nagrał tak udany album pożegnalny. Jeden z najmroczniejszych, ale także najmocniejszych oraz najbardziej frapujących momentów w historii Cathedral. Ostatnia iglica ostatecznie zasnuła się mgłą, a drzwi Katedry zostały zatrzaśnięte.

Ocena: 8 / 10

Ciekawostki:

  • Piosenek, które nie weszły na album, jest około 6-7. „Vengeance of the Blind Dead” to alternatywna wersja „Tombs of the Blind Dead”, pojawiła się na flexi-discu dodawanym do pisma Decibel Magazine. „Evil Wizard” ma się pojawić na kompilacji wytwórni Rise Above Records, dodanej do magazynu Record Collector. Istnieją też: „epicka”, trzydziestominutowa kompozycja, którą zespół być może dokończy i wyda na singlu/EP oraz cztery utwory (określone słowem „groovy”), jakie przypominają bardziej ostatnie dokonania zespołu. Kto wie, może więc doczekamy się jakiegoś suplementu do „The Last Spire” w postaci mini-albumu? Byłoby miło!
  • Instrumentalny kawałek „The Last Spire” pojawił się na koncertówce „Anniversary” ale – jak twierdzi Dorrian – miała to być jedynie mała zajawka nowego krążka, bo prace nad nim dopiero się wtedy rozpoczynały. Wiadomy był w zasadzie jedynie tytuł.
  • „Tombs of the Blind Dead” to także tytuł klasycznych hiszpańskich horrorów.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s