Love and Death „Between Here & Lost” (2013)

17 czerwca 2013

Love and Death
Between Here & Lost
(2013)
loveanddeath-betweenhereandlost1. The Abandoning
2. Whip It (Devo cover)
3. Watching the Bottom Fall
4. By the Way…
5. Meltdown
6. My Disaster
7. I W8 4 U
8. Fading Away
9. Paralyzed
10. Chemicals
11. Bruises

Love and Death to nowe wcielenie solowego projektu Briana „Heada” Welcha, znanego z wieloletniej gry na gitarze w Korn. Gdybym pisał tę recenzję parę miesięcy wcześniej, zawarłbym stwierdzenie, iż „jest to płyta dla wszystkich tych, którzy tęsknią za riffami Welcha w Korn”. W świetle ostatnich doniesień (Head wrócił do swojego macierzystego zespołu, nagrywa z nim płytę i daje koncerty) trzeba jednak napisać, że „Between Here & Lost” to krążek, który osłodzi oczekiwanie na nowe dokonanie Korn.

A rzeczona płyta potrafi to robić całkiem dobrze. Już mocarne wejście riffu z „The Abandoning” nie pozostawia wątpliwości, kto maczał palce w tej muzyce, nawet wokal Heada podchodzi dość mocno pod manierę Jonathana Davisa. Gdy jednak utwór przechodzi do – podkreślmy to wyraźnie, przepotężnego – refrenu, słyszymy czysty, melodyjny śpiew, bliższy bardziej konwencjonalnemu rockowi. Welch nie boi się zresztą przebojowości, na ile może, na tyle stara się umelodyjnić refreny kolejnych utworów, gdzieniegdzie pojawiają się nawet harmonie wokalne, chociaż odnoszę wrażenie, że trochę części numerów brakuje wyrazistości. Oczywiście, Head wrzuca kolejne stutonowe, nu-metalowe riffy, potrafi i solidnie ryknąć, i ładnie zaśpiewać, ale nawet po kilku odsłuchach nie potrafiłem odróżnić wszystkich kompozycji. Rzecz z pewnością nie na dwa przesłuchania.

Pomysł na płytę opiera się na zestawianiu ze sobą przeciwieństw. Taki „By the Way…” – mimo riffu prowadzącego zaskakująco miękki, po aranżacyjnym retuszu mógłby zaistnieć na amerykańskich listach przebojów obok chłoptasiów z Nickelback, ale… chyba jest trochę zbyt mdły. Lepiej prezentuje się przykładowo „Meltdown”, oparty na kontraście kornowych porykiwań i ołowianego riffu z łagodniejszym refrenem i uspokojeniem w środku, czy „The Abandoning”, będący zresztą najlepszym momentem krażka. Fajnie chwyta też „Fading Away”, tym razem z nieco spokojniejszym canto i potężniejszym refrenem. Zaskakująco udanie wypada Welchowa interpretacja synthpopowego koszmarka grupy Devo („Whip It”).

Solidna płyta, fani nu-metalu i gitary Welcha z pewnością znajdą tutaj coś dla siebie, bo w swojej klasie to uczciwa, przyzwoita robota.

Ocena: 6.5 / 10

Reklamy

komentarzy 8 to “Love and Death „Between Here & Lost” (2013)”

  1. LimaK said

    Przede wszystkim WIELKIE DZIĘKI za recenzję tej płyty! 😉

    Ja przesłuchałem album multum razy i odróżniam/znam znakomicie każdy kawałek. Album bardzo dobry. Moje perełki to: „The Abandoning”, „Watching the Bottom Fall”, „Meltdown”, „My Disaster”, „Chemicals oraz „Bruises” (fajnie, że Brian potrafi napisać bardzo dobrą balladę).
    Najsłabiej wypada utwór „By the Way…”, którego refren niestety przypomina mi dokonania grupy Nickelback. Poza refrenem kawałek jednak nie jest taki zły i od czasu do czasu do niego wracam. „I W8 4U” jest ciekawym utworem, fajna współpraca Welch’a z Mattie Montgomerym z zespołu For Today ale nie przemawia do mnie tak mocno jak wymienione wcześniej perełki 😉

    Moja ocena: 8,5/10

  2. LimaK said

    Nie wspomniałem o „Whip It”, „Fading Away” i „Paralyzed”. Zajmują one miejsce tuż za „perełkami” 🙂

  3. „The Abandoning” kosi wszystko, aż szkoda, że nie ma z jeszcze jednej TAKIEJ rakiety 🙂

  4. LimaK said

    Jak nie ma? „Chemicals” miażdży, „Meltdown” i „My Disaster” też dają niezłego kopa 😉
    „The Abandoning” jest po prostu bardziej chwytliwe od pozostałych 🙂

  5. Chodziło mi właśnie o połączenie megachwytliwości z ciężarem 😉

  6. LimaK said

    Rozumiem.
    Ja tam jednak jestem bardzo zadowolony z tego albumu 😉
    Cieszę się, że mimo powrotu do Korna nie porzucił Love and Death i mam nadzieję, że kolejny ich album będzie stał na równie wysokim jak nie wyższym poziomie 😀

  7. Angelizer said

    Nie słuchałem nowego Heada, znam tylko „Paralyzed”, które wyszło kilka miesięcy przed tym albumem i jest całkiem niezłe, z dobrym, utrzymanym w stylistyce starego KoRna refrenem. Innych nie znam ale chętnie sprawdzę. Cieszy mnie, że Head wrócił do swojej macierzystej kapeli, bo będzie to pierwsza od lat płyta tego zespołu, która naprawdę ma szansę być w całości udaną.

  8. greywolf said

    The Abandoning powaliło mnie na łopatki, zgadzam się że to naprawdę kawał dobrej roboty! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s