Type O Negative „Bloody Kisses” (1993) + RE (2009)

14 kwietnia 2011

Type O Negative
Bloody Kisses
(1993)
1. Machine Screw
2. Christian Woman
3. Black No. 1 (Little Miss Scare-All)
4. Fay Wray Come Out And Play
5. Kill All The White People
6. Summer Breeze (Seals and Crofts cover)
7. Set Me On Fire
8. Dark Side Of The Womb
9. We Hate Everyone
10. Bloody Kisses (A Death In The Family)
11. 3.0.I.F.
12. Too Late: Frozen
13. Blood & Fire
14. Can’t Lose You

Krwawe pocałunki. Drugi pełnometrażowy album Type O Negative i zarazem krążek absolutnie kanoniczny zarówno dla gotyku, jak i całego klimatycznego metalu, dla twórców którego ta płyta stała się prawdziwym drogowskazem i inspiracją, zaś dla tysięcy słuchaczy – kawałkiem muzyki, jaka nigdy nie pokryje się kurzem ani patyną.

Już na „Slow, Deep and Hard” dało się usłyszeć wysoki kunszt kompozytorski Petera Steele’a i znakomity zmysł zespołu w kwestiach aranżacji. „Bloody Kisses” jest jednak zdecydowanym krokiem naprzód, z jednej strony zachowującym styl Type O Negative, z drugiej zaś rozszerzającym go i ostatecznie definiującym. Przede wszystkim drugi longplay Negatywnych jest rzeczą szalenie eklektyczną i w zasadzie każdy utwór nie dość, że opowiada osobną historię, dość znacznie różni się od pozostałych. Znika tutaj wreszcie brzmieniowa surowizna debiutu, chociaż panowie nie odmówili sobie używania cięższych brzmień. Echa hardcore’owej przeszłości pobrzmiewają w agresywnym „Kill All The White People”, gdzie szybkie wymiatanie miesza się z riffowaniem w stylu Black Sabbath, czy też w „We Hate Everyone”, w jakim mamy całą gamę środków wyrazu – od dynamicznej, metalowej jazdy z carnivore’owymi okrzykami, przez industrialne, ambientowe odgłosy po melodyjniejszy, gotycki segment. Dają na „Bloody Kisses” o sobie znać sympatie Petera odnośnie muzyki popowej lat 70., czego efektem jest świetna interpretacja „Summer Breeze” Seals and Crofts, przepisana na powolny, doom metalowy walec, zaskakujący jednak dość jasną jak na taki gatunek atmosferą i swoistą delikatnością mimo obecności chropowatych gitar – taki efekt potrafili osiągnąć chyba tylko Type O Negative. „Set Me On Fire” i „Can’t Lose You” zaś ewidentnie inspirację czerpią z dokonań Beatlesów, z charakterystycznymi chórkami, lekko dawką psychodelii oraz orientalizmami. Przebojowy „Blood & Fire” kojarzyć się może z gotykiem lat 80., a w przyszłości będą komponować w ten sposób zespoły z nurtu jego „lżejszej” odmiany. „Too Late: Frozen” przejawia ciągoty muzyków do psychodelii, zaś „Bloody Kisses (A Death in the Family)” to powolny, rasowy doom metal, z genialnym wokalem Petera. „Krwawe pocałunki” będą zawsze pamiętane jednakże nie tylko ze względu na całą swoją wybitną zawartość, ale przede wszystkim dzięki dwóm potężnym suitom. „Christian Woman” to trzyczęściowa, dziewięciominutowa opowieść o kobiecie, która kochała Chrystusa nieco inną miłością. Jest tu miejsce i na metalowy ciężar, akustyczne gitary, psychodeliczne serpentyny, jak i na zapadający w pamięć wers „Jesus Christ looks like me” przy wtórze quasi-gregoriańskich chórów i kościelnych organów. Drugim majstersztykiem kompozytorsko wykonawczym jest „Black No. 1 (Little Miss Scare-All)”, będący przy tym największym hitem kapeli. Czego tutaj nie ma! Jest kapitalny, główny motyw na basie, chwytliwa zwrotka i równie mocny refren (śpiewany przez Kenny’ego, gitarzystę, który zresztą niejednokrotnie się na płycie udziela, tworząc z Peterem udany duet), motyw na klawikordzie, odjechana solówka, zmiany tempa, nastroju, a nawet „pstrykany” palcami fragment… Dużo tego wszystkiego, ale też i utwór liczy sobie ponad jedenaście minut. Prawdziwe mistrzostwo.

Piękny, głęboki głos Petera dopełniany przez chropawy śpiew Kenny’ego, charakterystyczne, szorstkie brzmienie basu, chrupiące, ciężkie gitary, pomysłowe klawisze, solidna perkusyjna podstawa – na tym albumie wszystko brzmi i działa jak powinno. Genialny klimat, masa odwagi w podejściu do gotyckiego metalu, rewelacyjne kompozycje, odpowiednio klarowne brzmienie czynią „Krwawe pocałunki” krążkiem, o którym będzie się nawet po wielu latach wspominać z drgnięciem w sercu. Type O Negative trafili tym arcydziełem na metalowy Olimp, z którego nic i nikt nigdy nie będzie w stanie ich strącić.

Ocena : 10 / 10

Top Shelf Edition
(2009)
CD1:
całe Bloody Kisses
CD2:
1. Suspended In Dusk
2. Black Sabbath (Black Sabbath cover)
3. Black Sabbath (From The Satanic Perspective) (Black Sabbath cover)
4. Christian Woman (Edit)
5. Christian Woman (Butt-Kissing Sell-Out Version)
6. Black No. 1 (Edit)
7. Blood & Fire (Out Of The Ashes Mix)
8. Summer Breeze (Rick Rubin Mix)

W 2009 r. pojawiła się na półkach bardzo interesująca, dwupłytowa wersja albumu, zapakowana w ładny digipak. Oprócz zremasterowanej, pełnej wersji podstawowego programu płyty (uspokajam – nic nie zepsuto, wręcz przeciwnie, „Bloody Kisses” nigdy nie brzmiało lepiej) dostajemy dodatkowy dysk z ośmioma smakowitymi rarytasami. Na pierwszy ogień idzie „Suspended In Dusk”, utwór, który wcześniej pojawił się na pierwszym wydaniu digipak „Krwawych pocałunków”. To bardzo, baaardzo wolny doomowy walec, trochę w klimacie utworu tytułowego. Następnie mamy cover „Black Sabbath” w dwóch wersjach różniących się tekstem (oryginalny oraz napisany przez Petera, z perspektywy Szatana). Trzeba przyznać, że to jedna z najciekawszych interpretacji tego klasycznego utworu – choć trudno w to uwierzyć, jest jeszcze wolniej, niż w oryginale, całość zyskała bardziej gotycki, wręcz diaboliczny charakter (…okrzyki „Ave Satanas”), otrzymując przy tym niepowtarzalny sznyt Type O Negative. Dalej w kolejności są radiowe wersje „Christian Woman”, przedstawiające pierwszą część jej oryginalnej postaci, z czego jedna z łagodniejszymi nieco słowami. „Black No. 1 (Edit)” to mocno pocięta wersja oryginału, co czyni z niej jedynie ciekawostkę. „Blood & Fire (Out of the Ashes Mix)” brzmi mocno odmiennie od albumowej wersji – namieszano i w szyku kompozycji, i w aranżacji. „Summer Breeze (Rick Rubin Mix)” to zaś łagodniejszy od pierwotnego miks, który jednak nie przypadł mi do gustu tak, jak ten właściwy. Obok muzycznych bonusów w wydaniu dwupłytowym dostajemy też zawarty w książeczce bardzo ciekawy wywiad z muzykami na temat „Bloody Kisses”. Uspokajam też przy okazji – nie stało się to kosztem tekstów piosenek, te również we wkładce znajdziemy. Mimo relatywnie wysokiej ceny, warto zdecydować się na kupno właśnie tej edycji „Krwawych pocałunków”, do czego szczęśliwy posiadacz owej wersji, a niżej podpisany, serdecznie zachęca.

Ciekawostki:

  • To pierwszy album spod skrzydeł wytwórni Roadrunner, który zdobył status Złota i Platyny (za milion sprzedanych egzemplarzy w USA).
  • Wytwórni nie podobała się strużka krwi spływająca z ust jednej z pań na okładce, więc ją usunięto. Na reedycji z 2009 r. ją przywrócono, fotografia stała się też bardziej zielonkawa – jak twierdzi Peter, właśnie taka miała być w oryginale.
  • Jakiś czas po wydaniu albumu pojawiła się edycja digipak, okrojona o interludia (tj. ścieżki nr 1, 4, 8, 11 z pierwszej edycji) oraz o piosenki „Kill All The White People” i „We Hate Everyone”, w zamian zyskując „Suspended In Dusk” oraz zmienioną kolejność utworów i inną okładkę. Była to decyzja Petera, który chciał uczynić album bardziej spójnym.
  • Na pomysł napisania utworu „Bloody Kisses” Peter wpadł po śmierci swojej… kotki.
  • „Kill All The White People” i „We Hate Everyone” to kawałki napisane w odpowiedzi na kontrowersje skierowane w stronę zespołu w okresie trasy towarzyszącej wydaniu „Slow, Deep and Hard”.
  • Geezer Butler, basista Black Sabbath, uważa „Black Sabbath” w wykonaniu Type O Negative za najlepszy cover swojego zespołu.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s