TriORE „Three Hours” (2009)

27 marca 2011

TriORE
Three Hours
(2009)
1. The First Three Hours
2. Victory Rising
3. After Summer We Fall
4. The Missing Hour
5. Another Love, Another Hate
6. No Tears Are Shed For You And Me
7. Pleasures & Tortures
8. Fires Burn, Like Fires Do
9. Let Us Meet In The Trenches
10. There’s A Smell To Life That Dies
11. Europa’s Dream
12. The Last Three Hours

Swoje siły postanowiły połączyć dwa znane na scenie neofolkowej i martialowej nazwiska – Tomas Pettersson ze szwedzkiego Ordo Rosarius Equilibrio oraz Christian Erdmann z niemieckiego Triarii. Wspólne przedsięwzięcie nazwali TriORE, i faktycznie, album „Three Hours”, tak jak nazwa projektu, łączy elementy obu macierzystych formacji zaangażowanych weń muzyków.

Wydaje się, że panowie podzielili się pracą w następujący sposób – Pettersson napisał wszystkie teksty, zaś działka kompozytorska przypadła obu panom, chociaż sposób układania utworów przez Christiana Erdmanna uwypuklił się nieco mocniej. „Three Hours”, podobnie jak muzyka Triarii, pełna jest marszowych rytmów oraz symfonicznych aranżacji, z odpowiednią dawką patosu i podniosłości. Pomimo tego, debiut TriORE nie tchnie żołnierską, militarną atmosferą, bliżej mu raczej klimatem do Ordo Rosarius Equilibrio, co mocniej wyczuwalne jest choćby w „The Missing Hour” (charakterystyczny klawisz i delikatniejszy podkład) czy „Another Love, Another Hate”. Także głosem projektu został Pettersson, który nie tylko deklamuje, ale też sporo śpiewa – i trzeba mu przyznać, że popracował trochę nad swoim wokalem, jego śpiew jest zdecydowanie lepszy, niż kiedyś. Głos Erdmanna pojawia się głównie w tle, schowany za partiami lidera ORE, rzadko wysuwając się na pierwszy plan. Same kompozycje są bardzo chwytliwe, jak na gatunek martial industrialu nawet bardzo – w zasadzie trudno tutaj wyróżnić konkretnie jakiś wyróżniający się kawałek, wszystkie trzymają wyrównany, dobry poziom. Przyjemne dla ucha są zarówno podniosły „No Tears Are Shed For You And Me”, bombastyczny „After Summer We Fall” z podkładem kojarzącym mi się z dziełami Basila Poledourisa, jak i „Pleasures & Tortures” utrzymany w stylu nowszych dzieł ORE, z samplowaną kobiecą wokalizą w tle. Generalnie jeśli miałbym do czegoś się przyczepić, byłaby to produkcja – podkłady brzmią zbyt płasko i są za bardzo schowane pod wokalem, co jak na muzykę tego gatunku, pełną rozmaitych smaczków oraz symfonicznego przepychu, jest czymś niepożądanym. Całość jest też zbyt krótka – 41 minut to niezbyt dużo, zwłaszcza gdy odlicza się od nich 7,5 minuty na intro i outro, wypełnione tykaniem zegarów i rozmaitymi niepokojącymi odgłosami, a które z reguły pomija się przy kolejnych odsłuchach.

„Three Hours” to solidna pozycja. Nie ma może szans zapisać się trwale w annałach gatunku, ale dostarcza przyzwoitej dawki rozrywki. Fani Triarii czy – w szczególności – wczesnego Ordo Rosarius Equilibrio szybko odnajdą się w stylistyce tutaj prezentowanej.

Ocena: 7 / 10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s