Seventh Void „Heaven Is Gone” (2009)

15 marca 2011

Seventh Void
Heaven Is Gone
(2009)
1. Closing In
2. Heaven Is Gone
3. The End Of All Time
4. Broken Sky
5. Killing You Slow
6. Descent
7. Shadow On Me
8. Drown Inside
9. Death Of A Junkie
10. Last Walk In The Light

Po śmierci Petera Steele’a oczy (i uszy) wielu miłośników Type O Negative skierowały się w stronę pobocznego projektu gitarzysty Kenny’ego Hickeya i perkusisty Johnny’ego Kelly’ego, którzy tworzą razem z dwójką przyjaciół z kapel Inhuman i Supermassive zespół o nazwie Seventh Void. Chociaż debiutancki krążek „Heaven Is Gone” został wydany już w 2009 r., szerzej światek muzyczny usłyszał o nim dopiero w 2010 r., nie tylko za sprawą tragedii w Type O, ale także przez wzgląd, że płyta trafiła wreszcie na europejskie półki sklepowe, przy akompaniamencie większego zainteresowania branży.

Muzykę Seventh Void najłatwiej określić jako stoner metal z elementami doomowymi – szczególnie wyczuwalny jest tutaj wpływ Black Sabbath z najwcześniejszego okresu działalności, a więc słyszymy solidną sekcję rytmiczną oraz rozkosznie chrzęszczące, brudne gitary. Także w śpiewie Kenny’ego słychać echa inspiracji Ozzy’m Osbourne’m, a nawet niektóre linie wokalne jako żywo przypominają te z klasycznych dokonań Sabbath z Księciem Ciemności („Closing In” przywołuje na myśl „Lord Of This World”). Skojarzenia z Soundgarden i Chrisem Cornellem również są nie bez pokrycia. Szkoda tylko, że wokal gitarzysty, sprawdzający się w duecie ze Steele’m, tutaj na dłuższą metę po prostu nuży. Płyta utrzymana jest w średnim tempie, jest miejsce, by riffy mogły swobodnie wybrzmieć, a dzięki świetnej, odpowiednio drapieżnej produkcji słucha się tego nieźle (gałkami kręcił nie byle kto, bo Vinnie Paul – gość od Pantery i Damageplan). Gorzej, że pod względem kompozycyjnym nie jest tutaj najlepiej. Te 42 minuty, w jakich zawiera się „Heaven Is Gone”, pozbawione jest jakichś bardziej zapadających w pamięć momentów – zarówno pod względem wokalnym, jak i instrumentalnym. Brakuje tutaj jakiegoś hitu, czegoś, co byłoby w stanie w jakikolwiek sposób się wyróżnić. Trudno nie złapać się na tym, że pomimo tego, iż muzyka Seventh Void nie należy do najbardziej skomplikowanych, niewiele po przesłuchaniu pozostaje w głowie. Oczywiście, kawałki w rodzaju „Shadow On Me”, „Last Walk In The Light” czy „Closing In” mogą się podobać, ale powiedzmy sobie szczerze – nie mają absolutnie potencjału, by pozostać ze słuchaczem na dłużej. Także wszyscy ci, którzy w Seventh Void chcieliby upatrywać jakiegoś następcy Type O Negative, rozczarują się. To nie ta pomysłowość, nie te emocje, nie mówiąc już o tym, że to inny rodzaj grania (nawet pamiętając o eklektyzmie Negatywnych). Chociaż gdzieniegdzie można usłyszeć powolne, ciężkie motywy kojarzące się z macierzystą formacją Hickeya i Kelly’ego (jak w „Killing You Slow” czy „Descent”), nie mają ani tej chwytliwości, ani mocy tych autorstwa Steele’a i spółki.

Seventh Void narodził się jako poboczny projekt, wytchnienie od pracy w Type O Negative, i jako taki miał szansę bytu. Wydaje się jednak, że jako główny, „poważny” zespół będzie miał trudności z udźwignięciem ogromu oczekiwań czy też wymogów rynku. Jeśli Seventh Void ma mieć szansę na przetrwanie w tym biznesie, jego członkowie będą musieli mocniej popracować na dobrymi, wyróżniającymi się kompozycjami, bo tych póki co jest w ich dorobku za mało – zdecydowanie za mało, by wywołać zainteresowanie zespołem z innego powodu, niż ten, że w jego skład wchodzą muzycy legendarnego Type O Negative.

Ocena: 5 / 10

Ciekawostki:

  • Nazwa zespołu pochodzi z „Boskiej komedii” Dantego.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s