Ordo Rosarius Equilibrio „Apocalips” (2006)

9 marca 2011

Ordo Rosarius Equilibrio
Apocalips
(2006)
1. [Mercury Rising] Seduced by the Kisses of Cinnabar Sweet
2. Lost Forever, In The Blitzkrieg of Roses
3. Do Murder & Lust Make Me a Man?
4. Hear the Sound of a Black Flame Rising
5. Sons & Daughters of Lilith and Cain
6. Hell Is My Refuge – A Golden Dawn for a Judas Kiss
7. I Think About Germany and the End of the World
8. Let the Words of My Murder Be the Last Words You Hear
9. When We Murdered the World on the Fourteenth of May
10. [Apocalips Kisses] In the Eyes of the Scarlet Ones
11. Can You See the Forest for the Trees?
12. She’s in Love With a Whip – My Venus in Furs (Velvet Underground cover)
13. Who Stole the Sun From Its Place in My Heart?

Kolejny krążek w dyskografii Ordo Rosarius Equilibrio, „Apocalips”, zasadniczo nie zmienia założeń, jakie narzucił sobie przy komponowaniu Tomas Pettersson. Po raz kolejny mamy do czynienia z intrygującą mieszanką neofolku, martial industrialowych podkładów i nieraz popowej melodyjności.

Co nieco jednak się zmieniło. Przede wszystkim „Apocalips” nie jest już tak przesiąknięte perwersją, jak chociażby poprzednik („Cocktails, Carnage, Crucifixion and Pornography”) czy dziełka wydane jeszcze pod szyldem Ordo Equilibrio. Tym razem Pettersson wraz z panną Larsen eksplorują bardziej romantyczne rejony swojej muzyki. Choć nadal utwory ORE przesiąknięte są erotyzmem i pożądaniem, wydają się jednak subtelniejsze, na swój sposób zwiewniejsze, delikatniejsze. Pomaga temu bardzo dobra produkcja wespół z ciekawymi, wielopoziomowymi aranżacjami. Siłą „Apocalips” są melodie, jeszcze wyraźniejsze, niż wcześniej, oraz różnorodność kompozycji. Ordo Rosarius Equilibrio nie zapominają o swych martialowych korzeniach, czego ucieleśnieniem są doprawdy kapitalne „Lost Forever, In The Blitzkrieg of Roses” z marszowym, podniosłym podkładem, czy mroczny „[Apocalips Kisses] In the Eyes of the Scarlet Ones” z wwiercającym się w umysł nieludzkim, powtarzalnym wyciem w tle. Bardzo dobrze wypadają też mariaże starego (a więc recytowanego martial industrialu skrzyżowanego z mrocznym folkiem) z nowym stylem projektu (bardziej popowymi melodiami) – mowa o otwierającym album „[Mercury Rising] Seduced by the Kisses of Cinnabar Sweet” czy „Do Murder & Lust Make Me a Man?”. Znalazło się tutaj i miejsce na bardziej eksperymentalne rzeczy, bliższe temu, co Pettersson robił w przeszłości – przede wszystkim trzeba wspomnieć o klimatycznym, minimalistycznym „Hell Is My Refuge – A Golden Dawn for a Judas Kiss” z ambientowymi przeszkadzajkami rodem z czasów wczesnego Ordo Equilibrio. Jednakże na „Apocalips” daje też o sobie znać przyszłe, przystępniejsze oblicze zespołu. „I Think About Germany and the End of the World” czy „Who Stole the Sun From Its Place in My Heart?” to już piosenki zdecydowanie bardziej popowe, gdzie melorecytację zaczyna wypierać śpiew lidera ORE, a którym zdecydowanie nie można odmówić chwytliwości.

Na „Apocalips” wyraźniej już można dostrzec dryf w kierunku popu, jednakże Ordo Rosarius Equilibrio nie traci przy tym swej muzycznej tożsamości. Wydaje się, że na „Apocalips” osiągnięto idealne proporcje pomiędzy nastrojowością apocalyptic folku czy neofolku oraz martialowym tąpnięciem, a melodyjnością i przebojowością. „Apocalips” to najlepsza wizytówka ORE, a przy tym ich najmocniejsze dotychczas osiągnięcie. Płyta do wzięcia pod uwagę dla fanów niebanalnej, klimatycznej muzyki, nawet jeśli miejscami pod względem tekstowym dotyka niebezpiecznie granicy tandety.

Ocena: 8.5 / 10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s