Shadowgarden
Ashen
(2010)
1. Shadowplay
2. Last Summer
3. With Love And A Bullet
4. The Withering Of Mine
5. Sorrow’s Kitchen
6. 1:40 AM
7. Murky Waters
8. Way Down Low
9. Empty Days
10. Slowmotion Apocalypse

Oczywiście nie ma nic złego w poznaniu zespołu z telewizji czy rekomendacji znajomego, ale największą satysfakcję przynosi mi moment, gdy, często całowicie przypadkowo, odkrywam samemu trop kapeli zupełnie nieznanej, a jednocześnie oferującej ciekawą rozrywkę na odpowiednim poziomie. Tak stało się przy okazji natknięcia się na debiutancki longplay szwedzkiego Shadowgarden.

Czytaj resztę wpisu »

Triptykon
Eparistera Daimones
(2010)
Triptykon - Eparistera Daimones1. Goetia
2. Abyss Within My Soul
3. In Shrouds Decayed
4. Shrine
5. A Thousand Lies
6. Descendant
7. Myopic Empire
8. My Pain
9. The Prolonging

Niezbyt długo przyszło się nam cieszyć z powrotu legendy ciężkiego grania, dowodzonego przez Thomasa Gabriela Fischera szwajcarskiego Celtic Frost. Mimo świetnego przyjęcia ich nowego albumu („Monotheist”, 2006) w niedługim czasie atmosfera w zespole zepsuła się na tyle, że jego założyciel zrezygnował z dalszego męczenia się z kolegami i w około dwa miesiące po ogłoszeniu swojego odejścia powołał do życia nowy projekt – Triptykon, jaki to miał kontynuować w jak największym stopniu kierunek obrany na ostatnim krążku Celtic Frost. Po skompletowaniu składu i repertuaru na nowy album, Fischer zamknął się w studio, by stworzyć coś, co określił jako materiał bardziej eksperymentalny, niż „Monotheist”.

Czytaj resztę wpisu »

Lacrimas Profundere
The Grandiose Nowhere
(2010)
1. Be Mine In Tears
2. The Letter
3. Lips
4. I Don’t Care
5. Her Occasion of Sin
6. A Plea
7. Not for Love
8. The Fear of Being Alone
9. My Little Fear
10. Side
11. Dead Heart Serenade
12. No Matter Where You Shoot Me Down
13. All Is Suffering*
14. Of Words and Rain*
* w wersji digipak

Nigdy wielkim admiratorem Lacrimas Profundere nie byłem i już pewnie raczej nie zostanę, aczkolwiek przez pewien czas ich krążki kręciły się w moim odtwarzaczu, a niektóre z dokonań Niemców słuchało się całkiem przyjemnie – jak chociażby poprzedni album, „Songs For The Last View”, który to okazał się – pomimo pewnych wad – zaskakująco udanym dziełkiem. Nie dziwota więc, że z taką pewną dozą ciekawości sięgnąłem po „The Grandiose Nowhere”.

Czytaj resztę wpisu »