Black Sabbath „Cross Purposes” (1994)

8 lipca 2010

Black Sabbath
Cross Purposes
(1994)
blacksabbath-crosspurposes
1. I Witness
2. Cross Of Thorns
3. Psychophobia
4. Virtual Death
5. Immaculate Deception
6. Dying For Love
7. Back To Eden
8. The Hand That Rocks The Cradle
9. Cardinal Sin
10. Evil Eye
11. What’s The Use (japanese bonus track)

I znów za mikrofonem obowiązki pełni Tony Martin, lecz w załodze pozostał basista Geezer Butler. Do składu dokoptowano jeszcze perkusistę Bobby’ego Rondinelliego, powraca też Geoff Nicholls. I choć „Cross Purposes” miało być raczej projektem Iommi/Butler (przynajmniej według Butlera, Martin i Rondinelli twierdzą coś zgoła odmiennego), ostatecznie krążek zostaje wydany pod wiadomym szyldem, tym samym dopisując się do listy albumów, które nie miały ukazać się jako dzieła Black Sabbath.

Z „Dehumanizer” pozostało nieco ostrzejsze brzmienie, ale już tak surowo i ciężko nie jest, chociaż faktycznie jest to najmocniejsza z płyt Sabbath nagranych z Tonym Martinem. Całość znacząco wygładzają klawisze i, jakby nie patrzeć, całkiem łagodny głos Martina. Do poprzedniego albumu nawiązuje nieco „Psychophobia”, zresztą jej riff pochodzi jeszcze z sesji do tamtego krążka. Tym razem dostaliśmy zbiór solidnych piosenek o bardziej przyjaznym rozgłośniom radiowym charakterze, niż to miało miejsce poprzednio. Miłośnicy klasycznego brzmienia Black Sabbath powinni skierować swą uwagę ku „Virtual Death”, w którym Tony Martin stara się przywołać na myśl manierę wokalną Ozzy’ego Osbourne’a, aczkolwiek trzeba powiedzieć, że w okołodoomowych klimatach ten śpiewak nie czuje się najlepiej, czy też – jego głos niezbyt do nich pasuje (chociaż „Evil Eye” wyszło nieźle). Znacznie bardziej przekonująco Martin wypada w balladowym, mocno podbarwionym klawiszami „Cross Of Thorns” z kapitalnym refrenem, który jest w stanie wywołać ciarki na karku czy równie podniosłym „Dying For Love”, rozpoczynającym się jednak, trochę dla zmyłki, nieco bluesującą gitarą Iommiego.  Bardzo dobrze wypada „Immaculate Deception” z ciężkim riffem i zwrotką, która przechodzi do galopu w refrenie, na podobnym kontraście oparto też „The Hand That Rocks The Cradle” z wijącą się, szybką zagrywką Iommiego. Ładnie wypadają też typowe dynamiczniejsze kawałki – otwierający „I Witness” oraz pojawiający się niestety jedynie na wydaniu japońskim „What’s The Use”. Słabiej jest w „Cardinal Sin” i, w szczególności, bezbarwnym „Back To Eden”, który można było sobie podarować.

Nie jest to krążek, który rozpamiętywałoby się podczas bezsennych nocy, ale różnorodność materiału, bardzo dobre brzmienie i wykonawstwo (zwracam uwagę na dojrzały, w pełni świadomy wokal Martina) oraz duża chwytliwość sprawiają, że słucha się „Cross Purposes” świetnie i można wybaczyć mu pomniejsze grzeszki.

Ocena: 7 / 10

Ciekawostki:

  • Kilka piosenek porusza konkretne tematy: „Cross Of Thorns” opowiada o konflikcie religijnym w Irlandii, „Dying For Love” o wojnie w Jugosławii, „The Hand That Rocks The Cradle” o pielęgniarce Beverly Allitt, która na początku lat 90. zamordowała kilkoro dzieci, a „I Witness” o sektach, w szczególności o tej Davida Koresha.
  • Plotka mówi, że współautorem „Evil Eye” (nie wymienionym) jest Eddie Van Halen, ale ponoć jednak nie miał on z tym utworem nic wspólnego.
  • Utwór „Cardinal Sin” miał się nazywać „Sin, Cardinal Sin”, ale z powodu błędu na okładce zespół przyjął odmienną wersję.
  • W grze komputerowej „Rise Of The Triad” jeden z poziomów nazwano „Cross Purposes” w nawiązaniu do tego albumu Black Sabbath.
  • Bardzo podobny anioł z okładki pojawił się wcześniej na okładce singla Scorpions „Send Me An Angel”.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s