Wilki „Wilki” (1992)

3 marca 2010

Wilki
Wilki
(1992)
1. Eroll
2. Nic zamieszkują demony
3. Son of the Blue Sky
4. Amiranda
5. Rachela
6. Beniamin
7. Glorya
8. Aborygen
9. Eli lama sabachtani
10. Z ulicy Kamiennej
11. Uayo
12. Wilki (outro)
13. Amiranda (Abbey Mix)
14. Glorya (Abbey Mix)
15. Beniamin (Abbey Mix)
16. Son of the Blue Sky (Abbey Mix)

Robert Gawliński po zakończeniu projektu The Didet Bidet (w którym uczestniczył też Zbigniew Hołdys) wszedł do studia, by z pomocą zaprzyjaźnionych muzyków nagrać coś, co ostatecznie wykrystalizowało się jako debiutancki album utworzonej właśnie podczas tej sesji formacji Wilki. Znany z nowo-/zimnofalowych Madame i Made In Poland Gawliński, będąc autorem całości materiału, zaproponował coś niezwykle frapującego oraz świeżego na polskim rynku muzycznym.

Już otwierający album „Eroll” intryguje niemalże gotyckim, zimnym brzmieniem klawiszy (przy wtórze będącego w świetnej dyspozycji Gawlińskiego), które przechodzi w zabarwioną orientalnie właściwą część utworu z charakterystycznym, mantrycznie powtarzanym „Jeruzalem”. Cięższy i mroczniejszy „Nic zamieszkują demony” kontynuuje nieco bliskowschodnie wątki, dodając jednak gęstą, niepokojącą atmosferę przywodzącą trochę na myśl nowofalowe poszukiwania Gawlińskiego z lat 80. (wart zauważenia jest nawiedzony, „mueziński” quasi-melizmat Roberta). Jaśniej i bardziej przebojowo robi się w „Son Of The Blue Sky”, którego akustyczną introdukcję uczyła się grać pewnie połowa polskiej generacji domorosłych gitarzystów ostatniej dekady XX wieku, a mruczany refren nuciła ta druga, nie brzdąkająca część. Kompozycja oparta jest na zgrabnym crescendo, którego zwieńczeniem jest ekspresyjna, mocniejsza partia w środku (zaczynająca się od słów „I’d rather say…”) oraz imponująca solówka. Czadowo robi się w „Amirandzie”, gdzie Gawliński śpiewa z zabawną, rockową zadziorą w głosie. Zwrotka „Racheli” przywodzi mi zaś na myśl dokonania Maanam, a w „kołysankowym” refrenie świetną wokalizą w tle popisuje się niejaka… Anja Orthodox. Szefowa Closterkeller pojawia się zresztą jeszcze raz, w klimatycznej, stonowanej „Z ulicy Kamiennej”, gdzie jej głos rozbrzmiewa już nieco częściej. Balladowy, mocno klawiszowy „Beniamin” z wchodzącym do głowy, prostym refrenem („Gdzie jest nasz dom?”) oraz wieńczącą całość (ale też i rozpoczynającą, gwoli ścisłości), kapitalną partią saksofonu wypada równie przekonująco. Eterycznie robi się zaś w „Glorii” z ładnymi chórkami Roberta, zmianami rytmu i charakterystycznym wersem „Oto moja armia”. Wymiatanie na gitarze akustycznej wprowadza nas do przebojowego „Aborygena” z ‚plemiennym’, bardzo chwytliwym refrenem. „Eli lama sabachtani” („Panie, czemuś mnie opuścił”) to zaś prawdziwy utwór-hymn. Świetnie zaaranżowane wielogłosy, klawisze (ewentualnie pomijając dość kontrowersyjne wejście pianina około 1:48, co jednak ciekawie przełamuje na chwilę nastrój utworu), „zwiewna”, delikatna melodyka oraz chwytająca za gardło interpretacja wokalna tytułu stawiają ten kawałek w szeregu najlepszych na płycie. Stonowane „Uayo” z nastrojowym zaśpiewem na koniec dobrze zamyka krążek. Kolejne utwory to alternatywne miksy znanych już kompozycji, więc ewentualnie można je sobie aplikować zamiennie z właściwym wersjami.

Debiut Wilków to bez wątpienia jedna z najciekawszych i najlepszych polskich rockowych płyt lat 90., i ten stan rzeczy się już nie zmieni. A że później Robert Gawliński porzucił piękne i uwodzicielskie Amirandę czy Rachelę na rzecz Baśki o mało wyszukanej urodzie i wdzięku starej, pryszczatej czarownicy, to już osobna historia, którą nie będziemy się tutaj zajmować. Dość powiedzieć, że Wilki już nigdy nie dobiły do poziomu zaprezentowanego na ich pierwszym długograju.

Ocena: 9.5 / 10

Ciekawostki:

  • „Son Of The Blue Sky” zadedykowano zmarłemu basiście Adamowi Żwirskiemu, z którym pierwotny skład rozpoczął prace nad płytą.
  • Według informacji ze strony MySpace Roberta Gawlińskiego, album „Wilki” rozszedł się w łącznej ilości 1.5 miliona egzemplarzy.
  • Alternatywnych miksów dokonano w studiach Abbey Road w Londynie.
  • Jeden z synów Gawlińskiego nazywa się Beniamin.
  • Audycji Trójki o powstaniu pierwszej płyty Wilków, w której wypowiadają się osoby zaangażowane w jej powstanie, można wysłuchać tutaj.
  • „Prywatnie” muszę rzec, iż pierwszy krążek Wilków był zarówno pierwszym rockowym albumem, jak i pierwszym muzycznym albumem w ogóle, jaki przesłuchałem świadomie, w całości, z własnej woli. Było to nie aż tak daleko od premiery, a mogłem mieć z 4-5 lat. Sentyment pozostał, a utwory tutaj zawarte – mimo upływu lat – nadal mi imponują.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s