HIM „Dark Light” (2005)

10 lutego 2010

HIM
Dark Light
(2005)
1. Vampire Heart
2. Rip Out The Wings Of A Butterfly
3. Under The Rose
4. Killing Loneliness
5. Dark Light
6. Behind The Crimson Door
7. The Face Of God
8. Drunk On Shadows
9. Play Dead
10. In The Nightside Of Eden
11. Venus (In Our Blood) *
12. The Cage **
* w Heartagram Internet Edition
** w Special Digibook Edition i w Heartagram Internet Edition

Po wypełnieniu kontraktu z BMG HIM podziękowali dotychczasowej wytwórni za współpracę i przenieśli się pod skrzydła innego fonograficznego giganta – Warnera, a dokładniej jego oddziału Sire Records, dla którego nagrywali m.in. The Cult i My Bloody Valentine. Tym razem piątka Finów uznała, że Europa to za mało, i postanowili skierować swe siły na podbój Ameryki.

I pewnie właśnie dlatego zespół zrezygnował z rozwijania stylu zaproponowanego na poprzednim krążku, w zamian oferując znacznie uproszczone kompozycje, na dodatek o wiele pogodniejsze i popowe – chociaż na szczęście nie w sposób znany z „Deep Shadows and Brilliant Highlights”. Nie znaczy to, że poprzednio mieliśmy do czynienia z jakimś progresywnym graniem, ale tym razem większość utworów oparta jest na identycznym schemacie (2x zwrotka-refren-mocniejsza zagrywka gitarowa-2x refren-powtarzanie tytułu do końca), przez co sesja z całością materiału może wywołać nieco znużenia u co poniektórych. Gitary spiłowano dość mocno, większą rolę odgrywają tutaj klawisze – najwięcej mocy mają środkowe partie Lindego („Vampire Heart”, „Rip Out The Wings Of A Butterfly”, „The Cage”), zaskakująco ciężko jest też na końcu „In The Nightside Of Eden”, gdzie mamy niemalże doom metalowy riff, co stanowi – jak się później okazało – furtkę prowadzącą do „Venus Doom”. Mimo tak obranej stylistyki, nie można szczególnie narzekać na brak energii czy dobrych melodii – bo i tego, i tego jest tutaj wystarczająco dużo. Obok rasowych hitów, niekoniecznie singlowych (bardziej gitarowy, napędzany charakterystycznym riffem „Rip Out The Wings Of A Butterfly”, mocno „radiowy”, chwytliwy „Under The Rose”, popowy „Killing Loneliness”) znajdziemy na „Dark Light” kilka niezłych, równie wchodzących do głowy kawałków, jak dość dynamiczny „Behind The Crimson Door” czy nastrojową balladę „Play Dead”, które to dwie kompozycje chyba najbliższe są temu, co HIM zagrali na „Love Metal”. Dobrze wypadają też łagodniejsze „The Face Of God”, na edycji limitowanej „Venus (In Our Blood)”, może podobać się też szybszy, nieco „rwany” „Drunk On Shadows”. Pomyłką jest za to utwór tytułowy – rzewna ballada z tragicznymi, przesłodzonymi klawiszami jest najsłabszym elementem zestawu. Nie bardzo też przypadły mi do gustu triki mające na celu zapewne jedynie przedłużyć czas trwania albumu – mówię tu o codach do „Vampire Heart”, „Under The Rose”, czy nawet i do „Dark Light”: ani to zbyt ładne, ani ekscytujące, i w zasadzie zawsze podczas słuchania opuszczałem te fragmenty.

Gdy pojawiło się „Dark Light”, szczerze nienawidziłem tego albumu, zawiedziony faktem, że nie była to kontynuacja tak lubianego przeze mnie „Love Metal”. Minęło jednak trochę czasu, a zorientowałem się, że nadal wrzucam ten krążek do odtwarzacza, i to z nieskrywaną przyjemnością. Po latach mogę powiedzieć, że ta płyta chyba zbyt surowo była oceniona przez społeczność fanów. Nie jest to może wielkie dzieło, ale w swojej kategorii stanowi bardzo miły w odbiorze, solidny krążek.

Ocena: 7 / 10

Ciekawostki:

  • Producentem płyty miał być Andy Wallace (Nirvana, Korn, Limp Bizkit), ale został zwolniony po pierwszym dniu, gdyż – jak twierdzi Valo – „chciał nadać HIM brzmienie podobne do innych amerykańskich kapel bez osobowości”. Ostatecznie więc zatrudniono Tima Palmera, z którym zespół pracował przy „Love Metal” i nowych nagraniach do „And Love Said No”.
  • W 2004 r. pojawiały się pogłoski, jakoby Valo miał nagrywać solowy krążek. Ostatecznie do tego nie doszło, a kompozycje przeznaczone na ową płytę – mowa o dwóch, „Under The Rose” i „The Face Of God” – trafiły na „Dark Light”.  Niewykorzystana pozostała zaś piosenka „Have No Fear”.
  • W zapowiedziach płytowych pojawiały się takie tytuły, jak „Bound To Be Wrong”, „Forever Haunted” i „Night In Despair”, trudno jednak określić, czy są to robocze tytuły utworów, które ostatecznie trafiły na płytę, czy jakieś inne, nieznane kompozycje.
  • „Dark Light” zawiera kilka „sekretów”: w „Behind The Crimson Door”, w tle podczas ‚mostka’ w środku piosenki Ville czyta fińską poezję, na końcu „In The Nightside Of Eden” puszczono od tyłu jakąś wypowiedź Valo, a w „Venus (In Our Blood)”, na początku, jest odtworzony od tyłu głos dziewczynki mówiący „Where are we going, daddy?”.
  • Były pogłoski, że na płytę miały trafić nowa wersja And Love Said No (później określona jako 616 Version) oraz cover The Ramones „Poison Heart” – to ulubiony cover gitarzysty Lindego. Oba te utwory wylądowały jednak w różnych wersjach singla „Wings Of A Butterfly”.
Reklamy

Komentarze 4 to “HIM „Dark Light” (2005)”

  1. LimaK said

    Największa wpadka zespołu. Nigdy nie zapomnę rozczarowania jakie towarzyszyło mi podczas przesłuchiwania albumu. Dla mnie najgorsza płyta HIM.
    Moja ocena: 1/10 (żeby nie dać 0).

  2. Scream said

    Ten album to 3 najgorszy album Finów, może wyposażony w świetne teksty, jednak muzycznie wypada słabo, moja ocena to 6,5/10

  3. LimaK said

    Nie lubię tego albumu ale dwa ostatnie kawałki jakoś go podciągają w mojej ocenie. Żeby oddać sprawiedliwość podniosę moją ocenę tego albumu.
    Moja ocena to: Waham się między 3 a 3,5/10

  4. Ej no, oceny rzędu 3/10 to już raczej dla prawie-zupełnych-kaszanek, a tu przecież mamy sporo fajnych momentów i melodii 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s