Celtic Frost „Morbid Tales” (1984)

18 listopada 2009

Celtic Frost
Morbid Tales
(1984)
celticfrost-morbidtales1. Human (Intro)
2. Into The Crypts Of Rays
3. Visions Of Mortality
4. Dethroned Emperor
5. Morbid Tales
6. Procreation (Of The Wicked)
7. Return To The Eve
8. Danse Macabre
9. Nocturnal Fear

Thomas Gabriel Fischer kończąc działalność swojej grupy Hellhammer nie zamierzał wcale zrywać z muzyką. Przyświecał mu cel grania ambitniejszego i o lepszej produkcji, stąd też zdecydował się na powołanie do życia tworu o nazwie Celtic Frost. I choć wielu słuchaczy myślało ówcześnie, że to po prostu inkarnacja Hellhammer pod odmiennym szyldem, rzeczywistość była inna. Jak wspominał później Tom, jego poprzednia formacja była przez długi czas przekleństwem nowego projektu i niemalże go nie przekreśliła. Na szczęście, szwajcarski Celtic Frost przetrwał, otwierając nowy rozdział w historii ciężkiego grania, z czasem stając się też źródłem inspiracji dla wielu zespołów.

Potępieńcze wycie umęczonych dusz otwiera płytę, a zarazem także kompozycję „Into The Crypts Of Rays”, opowiadającą o średniowiecznym seryjnym mordercy i okultyście, Gillesie de Rais. Dynamiczny utwór z rzężącymi, aczkolwiek czytelnie brzmiącymi gitarami i chrapliwym nieco głosem Warriora dobrze oddaje, jak zabrzmi cały album. Od razu słychać, że Celtic Frost lepiej wyprodukowano, niż dziełka Hellhammer czy też Venom, którego echa w muzyce Fischera gdzieś się odbijają. Słychać też zresztą inspirację Black Sabbath (ociężałe, mocne riffy) i Motörhead (charakterystyczne przyspieszenia). Przede wszystkim, choć nie jest to grzeczna muzyka, zdecydowanie więcej tu swoistej elegancji i ogłady, niż chociażby u wspomnianej angielskiej grupy dowodzonej przez Cronosa. Nadal jednak pozostaje agresywnym graniem na styku thrashu, heavy i dopiero rodzącego się black metalu – chociaż na takim, swoją drogą kapitalnym, „Procreation (Of The Wicked)” pewnie uczyła się grać niejedna doom metalowa kapela, a tytułowy kawałek mógł być inspiracją dla deathmetalowców. Fischer nie zdecydował się na „Morbid Tales” zbytnio eksperymentować, wszystkie utwory mają takie samo, chropawe brzmienie gitar i podobną motorykę, co sprawia, że przy pierwszych przesłuchaniach nie jest tak łatwo odróżnić od siebie większość z nich. Warto też nadmienić, że muzycy lubią zmieniać znienacka tempo, jak chociażby w „Visions Of Mortality”. Najbardziej awangardowym elementem albumu jest z pewnością instrumentalny „Danse Macabre”, pełen dziwacznych, schizoidalnych dźwięków. Pewną nowalijką jest też krótka żeńska deklamacja w „Return To The Eve” – ten patent podejrzy w przyszłości niejedna black metalowa banda, choć trzeba pamiętać, że wcześniej wykorzystał go już Venom.

Celtic Frost wjazd na metalową scenę mieli bezkompromisowy, ale prawdziwy przełom, dokonany za sprawą „To Mega Therion” i „Into The Pandemonium”, dopiero ich – i światek ciężkiego grania – czekał.

Ocena: 8 / 10

Ciekawostki:

  • 31 maja 1984 r. zakończono działalność Hellhammer, a 1 czerwca 1984 r. powołano do życia Celtic Frost.
Reklamy

komentarze 2 to “Celtic Frost „Morbid Tales” (1984)”

  1. FL8 said

    „To Mega Therion” to trzecia co do moich ulubionych płyt Celtic Frost. Na pierwszym miejscu bezapelacyjnie jest „Monotheist”…

  2. Dla mnie trójca „To Mega Therion” – „Into The Pandemonium” – „Monotheist” to najlepsze krążki, jakie wydał Celtic Frost, wszystkie rozbrajają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s