Black Sabbath „Dehumanizer” (1992)

17 listopada 2009

Black Sabbath
Dehumanizer
(1992)
blacksabbath-dehumanizer
1. Computer God
2. After All (The Dead)
3. TV Crimes
4. Letters From Earth
5. Master Of Insanity
6. Time Machine
7. Sins Of The Father
8. Too Late
9. I
10. Buried Alive
11. Time Machine (Wayne’s World version) (bonus)

Gdy w 1990 roku Dio zaprosił na scenę w Minneapolis Geezera Butlera, by wraz z jego zespołem wykonali „Neon Knights”, wykiełkował pomysł, by spróbować przywrócić do życia skład Black Sabbath właśnie z owym wokalistą. Pomysł przypadł do gustu Tony’emu Iommiemu, który – nie zwlekając – zwolnił Tony’ego Martina i wraz z Butlerem, Dio i Powellem rozpoczęli komponowanie nowego materiału. Niestety, z powodu wypadku na koniu Cozy Powell nie był w stanie grać, więc po licznych dyskusjach wykonano telefon do Vinny’ego Appice’a, który bębnił na „Mob Rules”. Black Sabbath o takim kształcie weszli do studia Rockfield, gdzie kontynuowali pisanie nowego krążka. Po długiej, wyczerpującej sesji nagraniowej wreszcie na świat przyszedł najcięższy w historii zespołu album – „Dehumanizer” – radykalnie zrywający z tym, co ukazywało się pod szyldem Black Sabbath przez ostatnie lata.

Dostajemy tutaj surowsze i potężniejsze brzmienie, przywodzące na myśl czasy „Paranoid” i „Master Of Reality”, ale oczywiście odpowiednio unowocześnione, skrojone na współczesną miarę. Jak za dawnych czasów kompozycje napędzane są przez niesamowicie ciężkie riffy i wyrazistą sekcję rytmiczną; klawisze, tak liczne chociażby na „Tyr”, tutaj są w zasadzie nieobecne. Dominuje ostre, mocarne granie przy wtórze agresywniejszego niż zwykle wokalu Dio, który śpiewa z zadziorą znaną choćby z „Holy Diver”. Już pierwszy kawałek, „Computer God”, powala na kolana – rewelacyjny riff, refren i zmiany tempa czynią z niego jeden z najlepszych utworów zespołu! „After All (The Dead)” to zaś firmowa, doomowa jazda, trochę przywodząca na myśl legendarny utwór „Black Sabbath”, „TV Crimes” stanowi za to ciężką i rozpędzoną niczym stutonowa ciężarówka piosenkę z absolutnie miażdżącym refrenem (zwróćcie uwagę, jak tam pracuje gitara Iommiego!). I gdyby cały „Dehumanizer” trzymał poziom tych trzech kompozycji, mielibyśmy do czynienia z dziełem równym „Heaven And Hell”. Niestety, później napięcie trochę siada, chociaż nadal jest to kawał dobrej roboty. Mamy tu więc dość typowe, przyzwoite numery w rodzaju „Letters From Earth” czy „Buried Alive”, nieco szybszą jazdę w „Time Machine” oraz fajny, kroczący „I”. „Master Of Insanity” zaskakuje zaś niemalże cytowanym riffem z „The Wanton Song” Zeppelinów. „Too Late” można potraktować jako balladę, choć jest ona nieporównywalnie cięższa od „Lonely Is The Word” chociażby.

„Dehumanizer” to album dość jednolity, spójny, a przy tym bardzo ciężki. Powietrza dla słuchacza pozostawiono tutaj niewiele, przez co z początku przeprawa przez całość może okazać się nieco męcząca. Jest to jednak kawałek dobrego metalowego grania i pierwszy od wielu, wielu lat krążek Black Sabbath tak silnie osadzony w swej niemalże pierwotnej, najbardziej charakterystycznej formie.  Także tekstowo już dawno zespół nie nawiązywał w takim stopniu do współczesności – Dio porzucił tematykę fantasy na rzecz opowieści o skomputeryzowanym, zdehumanizowanym świecie. Dojrzalsza strona tekstowa niestety nie znalazła odzwierciedlenia w kiczowatej okładce, bardziej odpowiadającej Iron Maiden, niż Black Sabbath. Szkoda też, że współpraca z Dio po raz kolejny okazała się tak nietrwała. Ronnie odszedł z zespołu, gdy dowiedział się, że Black Sabbath ma supportować odchodzącego wtedy na muzyczną emeryturę Ozzy’ego Osbourne’a. Wraz z nim zrezygnował też Vinny Appice.

Ocena: 8 / 10

Ciekawostki:

  • Podczas sesji nagraniowej dochodziło do licznych konfliktów na linii Iommi-Dio.
  • Nagranie albumu kosztowało milion dolarów.
  • Dio uważa „Dehumanizer” za najcięższe dzieło tego składu – i to nawet licząc „The Devil You Know”, wydany pod szyldem Heaven & Hell.
  • „Master Of Insanity” to utwór, jaki nagrał w wersji demo wraz ze swym zespołem Butler jeszcze w latach 80. Zarejestrował też wtedy piosenkę o tytule „Computer God”, ale niewiele ma wspólnego z tą zawartą na „Dehumanizer”.
  • Prototyp riffu z „I” pojawił się w „Heaven And Hell” w wersji live, zamieszczonym na singlu „Feels Good To Me”, promującym album „Tyr”.
  • John Romero z id Software planował, by fragment „After All (The Dead)” stanowił główny motyw muzyczny gry komputerowej „DOOM”. Ostatecznie porzucił ten pomysł.
  • W Internecie da się znaleźć spekulacje, jakoby zaproszenie Black Sabbath do supportowania Ozzy’ego było wystosowane celowo – aby wywołać konflikt zespołu z Dio.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s