Closterkeller „Aurum” (2009)

4 listopada 2009

Closterkeller
Aurum
(2009)
closterkeller-aurum
1. Ogród półcieni
2. Złoty
3. Nocarz
4. Vendetta
5. Na nic to
6. 12 dni
7. Déjà vu
8. Nie tylko gra (Soulflies Team)
9. Między piekłem a niebem
10. I skończona bajka
11. Matka
12. Dwie połowy
13. Królewna z czekolady

Długie sześć lat przerwy w wydawaniu studyjnych krążków, zmiany w składzie, lecz jednak oto jest nowe dziecko Anji i kolegów – „Aurum”. Choć Closterkeller przez te lata nie próżnowali i cały czas pozostawali aktywni, to trudno jednak nie patrzeć na ich najnowszy krążek jako na swoisty powrót.

„Aurum” zdecydowanie idzie w inną stronę, niż jego poprzednik, ciężki „Nero” – kompozycjom nadano większej zwiewności, są delikatniejsze i bardziej stonowane. Mniej tutaj także mroku, a więcej gotyckiej zadumy i marzycielstwa. Do składu powrócił dawny basista, Krzysztof Najman, dołączyli także nowy perkusista Janusz Jastrzębowski oraz gitarzysta, Mariusz Kumala. Ten ostatni wniósł do muzyki nieco progresywnego klimatu, utwory w większości toczą się niespiesznie, a spokojne pociągnięcia gitar malują łagodne pejzaże. Większych rewolucji jednak nie ma co wypatrywać. Ogólnie rzecz biorąc, muzyka Closterkeller nie uległa znacznemu przeobrażeniu, Anja z drużyną podążają raczej znanymi już szlakami. Raz uderzają nieco mocniej („Nocarz” z ciekawymi wokalnymi układankami, podniosły, niemal symfoniczny „Między piekłem a niebem” czy dynamiczny „Nie tylko gra”, gdzie w refrenie śpiewa syn Anji), zdecydowanie częściej posługują się jednak łagodniejszymi środkami wyrazu, jak w quasi-tytułowym „Złotym”, w jakim mamy sporo gitarowych pajęczynek, czy w „Na nic to”, stonowanym utworze z mocniejszym wejściem gitar w refrenie. Typowo closterkellerowe, utrzymane w średnim tempie są kawałki takie, jak „Ogród półcieni”, korelująca z nim stylistycznie „Królewna z czekolady” i „Déjà vu” – miłośnicy czasów „Violet” czy „Scarlet” nie poczują się więc zagubieni. Najlepiej moim zdaniem wypadają podniosłe, epickie kompozycje pod koniec albumu – mowa tutaj o poruszającej „Matce”, w której tekst, jego interpretacja i muzyka współgrają ze sobą idealnie, a także o „Dwóch połowach” z bardzo chwytliwym refrenem. Trudno nie wspomnieć też o industrialowym eksperymencie, jakim jest „Vendetta”, aczkolwiek chyba nie chciałbym, żeby Closterkeller poszedł kiedyś w tę akurat stronę. Płyta jest długa (prawie 77 minut) i dość zróżnicowana, przez co traci nieco na spójności (wynik to między innymi długiego okresu, w jakim piosenki powstawały), ale w końcu dla każdego, kto zna starsze dokonania zespołu, te fakty nie będą niespodzianką, ja też nie zamierzam poczytywać ich jako minusów.

Anja Orthodox raczej nie ma się co wstydzić za dzieła z przeszłości, bo jej praca zawsze imponowała, ale na „Aurum” wokalnie wypada wręcz rewelacyjnie – nie bała się pobawić swoim głosem, w wielu miejscach pojawiają się też wielogłosy, co z pewnością ubogaca jej partie.

Closterkeller po prostu zagrali swoje, ze wszystkimi tego konsekwencjami, ze wszystkimi tego zaletami i wadami. Nadal nie da się pomylić owego zespołu z żadnym innym, nadal potrafi oczarować mimo znanej już konwencji i stylu (nieco jednak odświeżonych). I chociaż na pewno „Aurum” nie wejdzie na podium najlepszych dokonań kapeli, to pozostanie uczciwą, rewelacyjnie brzmiącą, porządnie zagraną i nieźle skomponowaną dawką rockowych dźwięków dla rozmarzonych duszyczek.

Ocena: 8 / 10

Ciekawostki:

  • „Nocarz” zainspirowany jest twórczością pisarki Magdaleny Kozak.
Reklamy

komentarze 2 to “Closterkeller „Aurum” (2009)”

  1. Laura said

    właśnie słucham tej płyty po raz drugi i jestem coraz bardziej zauroczona. może faktycznie, na Aurum wielkich odkryć Closter nie dokonuje, ale słucha się tego rewelacyjnie. bardzo odpowiada mi trochę senna, bardzo delikatna atmosfera, dzięki temu płyta – mimo że jest długa – nie męczy. ale też nie nuży, jak to by było, gdyby zamiast delikatnie było beznamiętnie. klimatem Aurum przypomina mi więc Graphit, też wydaje mi się bardzo jasny, przepełniony światłem, lekkością, ale jednak podszyty jakimś smutkiem. od Clostera właściwie nie oczekuję więcej niż tego, żeby przeniósł mnie na chwilę w jakiś rozmarzony, miękki świat, a Aurum to się właśnie udaje znakomicie. myślę, że śmiało mogę się zgodzić z tym, co napisałeś, jedynie dodałabym od siebie jeszcze plusik, tak za powrót, bo czekałam. a Anja nagrała chyba najwspanialsze partie wokalne w swoim życiu. najlepsze (na razie) utwory: ‚Ogród półcieni’ (fenomenalny na początek płyty, znakomicie wprowadza w nastrój całości, jak taka dobra zapowiedź. no i te wokalizy!), ‚Między niebem a piekłem’ (podoba mi się to orientalizowanie, lekko apokaliptyczny wydźwięk i chóry), ‚Dwie połowy’ (taki closterowy Closter ;)), ‚Matka’ i ‚Królewna z czekolady’.

  2. nick said

    Mnie ta płyta rozczarowała. Tylko 2 utwory są świetne (Nocarz i 12 dni), ze 2-3 niezłe, a reszta poniżej średniej. Ja daję tej płycie ocenę 5,5/10.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s