Milczenie Owiec „Twarze” (2005)

5 października 2009

Milczenie Owiec
Twarze
(2005)
milczenieowiec-twarze
1. Input
2. Cień
3. Cisza
4. Wyrok
5. Węże
6. Dreszcz
7. Niesmak
8. Bezsilność
9. Oni
10. Zew
11. Frozen (Madonna cover)
12. Ego
13. Części
14. Donikąd
15. Output
16. Cień (Remix By I_W_O)

Muzyczny firmament co chwilę rozjaśnia mniej lub bardziej oślepiający blask supernowych, debiutantów, którzy marzą o sławie i sukcesie w showbiznesie. Zdarza się, że pozostają oni na sonicznym niebie, dokładając sił, by ich światełko nie zagasło bądź przynajmniej nie zmarniało. Bywa też tak, że pojawia się coś, co wydaje się prawdziwie jasne, a później nagle zagasa z różnych powodów. Za przykład takiego zespołu może posłużyć Milczenie Owiec, które – choć działało kilka lat – zdążyło wydać tylko jedną długogrającą płytę.

Muzykę zaproponowaną na „Twarzach” można najprościej podsumować jako fuzję rocka z nu metalem w przebojowym sosie. Za mikrofonem służbę pełni Ola Wysocka i prezentuje taki wokal oraz taki sposób śpiewania, jaki wprost uwielbiam – kiedy trzeba, jest bardziej lirycznie i delikatnie („Części”), ale przede wszystkim dziewczyna nie boi się ryknąć z drapieżnością i zadziorą w głosie, dzięki czemu uniknięto cukierkowości, jaka często jest bolączką rockowych zespołów z żeńskim śpiewem. Co z samymi kompozycjami? Mamy do czynienia z trzynastoma piosenkami (plus intro, outro i remiks) z chwytliwymi refrenami. Podkreślam słowo piosenki, bowiem nie ma miejsca tutaj na progresywną woltyżerkę konwencjami, przekaz jest bezpośredni, a utwory zwarte i oparte głównie na schemacie „zwrotka-refren”, choć całość opracowano tak, że nie mogę mieć o to do muzyków żalu. Nie zapomniano o dobrych melodiach, jakie są tutaj najistotniejsze – wystarczyć wspomnieć o „Cieniu”, „Wężach”, „Dreszczu” czy „Bezsilności”, które choć o nieco nu metalowej proweniencji, to jednak niezmiennie przyjemne i całkiem łatwe w odbiorze (ale nie banalne!). W zestawie mamy też jedną z najlepszych polskich rockowych ballad lat 2000., czyli „Części”, z klimatyczną, stonowaną solówką na koniec, a także trochę podmetalizowany cover Madonny, „Frozen”, jaki wyszedł niezgorzej i nieźle wpasował się w stylistykę zespołu. Brzmieniowo jest bardzo dobrze, zaskakująco dobrze jak na debiutanta, a już tym bardziej polskiego. Gitary mają odpowiednio dużo mięcha, wokal wmontowano na dobrych częstotliwościach, nie zagłusza on muzyki ani nie niknie gdzieś w oddali. Słyszałbym jedynie może trochę inaczej perkusję (co nie znaczy, że brzmi źle, absolutnie nie), ale to już zwykłe czepianie się na siłę. Słowem, brawa także w kwestii technicznej.

Milczenie Owiec wejście na rynek mieli udane, tym bardziej, że brakuje na nim (znaczy się – polskim) właśnie takich kapel – z jednej strony przystępnych, niewydumanych, ale z drugiej nie rażących kiczem czy komercyjnym graniem pod publikę, atakującym swoją bezpłciowością i nijakością. Tym bardziej więc żal, że w październiku 2008 roku zespół ogłosił zakończenie działalności z powodu „konfliktów wewnątrzzespołowych spowodowanych różnicą zdań w kwestiach artystyczno-organizacyjnych, jak też z uwagi na niesprzyjające okoliczności zewnętrzne”.

Szkoda. Kto wie, może to właśnie oni wypełniliby lukę po O.N.A.?

Ocena: 7 / 10

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Milczenie Owiec „Twarze” (2005)”

  1. Yakame said

    Bardzo żałuję,że Milczenie Owiec rozpadło się. Aleksandra miała naprawdę wspaniały głos,który ja-porównuję do Agnieszki Chylińskiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s