Black Sabbath featuring Tony Iommi „Seventh Star” (1986)

11 września 2009

Black Sabbath featuring Tony Iommi
Seventh Star
(1986)
blacksabbath-seventhstar
1. In For The Kill
2. No Stranger To Love
3. Turn To Stone
4. Sphinx (The Guardian)
5. Seventh Star
6. Danger Zone
7. Heart Like A Wheel
8. Angry Heart
9. In Memory…

Po odejściu Iana Gillana do Deep Purple i, wkrótce po nim, Geezera Butlera, który postanowił stworzyć własny zespół, Tony Iommi zdecydował się na zawieszenie działalności Black Sabbath, by zająć się swoją solową płytą. Do współpracy zaprosił długoletniego klawiszowca Sabbath Geoffa Nichollsa, a także basistę Dave’a Spitza i perkusistę Erica Singera. Za mikrofonem stanął zaś jeden z najlepszych rockowych wokalistów wszech czasów, Glenn Hughes, który miał za sobą występy chociażby w Deep Purple. Niestety, po nagraniu krążka okazało się, że wytwórnia płytowa nie zamierza wydać go pod nazwiskiem Iommiego, a pod szyldem Black Sabbath. Pod wpływem mediacji managera Black Sabbath, Dona Ardena, udało się wynegocjować, by płyta pojawiła się w sklepach podpisana jako Black Sabbath featuring Tony Iommi. Ze względu na nazwę wykonawcy album został źle odebrany przez fanów i krytykę. Pamiętać bowiem należy, i trzeba to podkreślić, że choć krążek został wydany pod tym, a nie innym szyldem, jest to faktycznie pierwsza solowa płyta Tony’ego Iommiego, i właśnie pod takim kątem należy na „Seventh Star” patrzeć i tak je oceniać.

Gitarzysta postanowił odejść od stylu Black Sabbath, i to dość daleko – trudno bowiem tu szukać czy doomowych klimatów ery Ozzy’ego czy heavy metalowego wymiatania czasów Dio. Przede wszystkim jest to płyta hard rockowa, chociaż Iommi powraca tutaj też w strony bluesowe, jakich w twórczości Black Sabbath od paru płyt się nie uświadczyło. Takie pojawiają się w utworze tytułowym, który – jak odnoszę wrażenie – jest trochę zbyt rozciągnięty, a jednostajne, średnie tempo nie jest w stanie zaciekawić na dłużej. Pamiętacie „The Warning” z albumu „Black Sabbath”? Miał być to pokaz umiejętności gitarzysty. Na „Seventh Star” również pojawia się kompozycja, która ma stanowić wizytówkę instrumentalnych możliwości Tony’ego – chodzi tu mianowicie o „Heart Like A Wheel”, gdzie prym wiedzie właśnie mocno bluesująca gitara solowa, zaś partie Hughesa pojawiają się stosunkowo rzadko. Jeszcze bardziej nastrojowo jest przy balladach: „No Stranger To Love” napisano najpewniej z myślą o podboju list przebojów (powstał zresztą do niego klip) – niewątpliwie największą zaletą jest tutaj interpretacja wokalisty; „In Memory” zaś w ładny, subtelny sposób zamyka krążek, choć trochę (… a nawet bardzo) szkoda, że trwa jedynie dwie i pół minuty. Zdecydowanie ciekawiej jest przy szybszych, mocniejszych fragmentach albumu. Wyróżnia się „Danger Zone” oparty o powtarzany non-stop riff złożony z dwóch ścieżek gitarowych, co daje bardzo dobry efekt. Podobać się może otwierający „In For The Kill” z fajnymi wokalnymi nakładkami w refrenie, oraz pędzący „Turn To Stone”. „Angry Heart” przez partie klawiszy kojarzyć się miał zapewne z dokonaniami Deep Purple.

„Seventh Star” straciłaby na pewno część uroku, gdyby zabrakło tutaj Glenna Hughesa. Wokalista liczył, że tą płytą uda mu się naprawić niszczoną przez rozmaite używki karierę. Trudno się więc dziwić, że śpiewa tutaj z niesamowitą emocją, zaangażowaniem, dodając do utworów swój specyficzny, nieco bluesowy, a nieco soulowy styl. Wybór właśnie tego człowieka był świetnym posunięciem, chociaż – jak się okazało – nie zagrzał długo miejsca w zespole.

Iommi na „Seventh Star” Ameryki nie odkrył. Po prostu skomponował i zagrał to, co mu się podobało, nie patrząc się na dokonania swojego macierzystego zespołu. Wyszła naprawdę fajna, solidna płyta, skrzywdzona właśnie przez taki, a nie inny szyld. Zapominając o nazwie Black Sabbath można spędzić przy niej kilka miłych chwil.

Ocena: 6.5 / 10

Ciekawostki:

  • Pierwotnie Iommi planował zaprosić do każdego utworu innego wokalistę (m.in. Roba Halforda z Judas Priest, Ronniego Jamesa Dio i Glenna Hughesa), ale ze względu na ewentualne problemy z kontraktami z wytwórniami po pierwszych nagraniach z Hughesem zdecydował się, że zaśpiewa on na całej płycie.
  • Hughes nie był zadowolony z faktu, gdy okazało się, że solowy projekt Iommiego przybierze nazwę Black Sabbath. Po latach przyznał, że „Glenn Hughes w Black Sabbath to jak James Brown w Metallice. To nie mogło działać”.
  • Hughes z powodu problemów z narkotykami i alkoholem, a także poprzez bójkę, kiedy to został uderzony w gardło, nie był w stanie śpiewać i podobno wspierał go wokalem Geoff Nicholls. Po około pięciu koncertach Iommi zwolnił Hughesa (właśnie po owej bójce), a w zastępstwie przyjął jako wokalistę Raya Gillena, który dokończył trasę.
  • Mimo wcześniejszych problemów, Iommi powrócił do współpracy z Glennem – w 1996 r. (czego owocem był wydany kilka lat później zapis z prób „The 1996 DEP Sessions”) oraz w 2005 r., kiedy to wspólnie nagrali album „Fused”.
  • W wersji singlowej „No Stranger To Love” dograno do refrenu harmonie wokalne Hughesa, by uczynić piosenkę bardziej przyjazną radiu.
  • Ozzy powiedział ówcześnie o „Seventh Star”: „Teraz to już jakiś cholerny żart. To nie Black Sabbath, już nic, co przypominałoby Black Sabbath”.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s