HIM „Greatest Lovesongs vol. 666” (1997)

11 sierpnia 2009

HIM
Greatest Lovesongs vol. 666
(1997)
him-greatestlovesongs
1. Your Sweet Six Six Six
2. Wicked Game (Chris Isaak cover)
3. The Heartless
4. Our Diabolikal Rapture
5. It’s All Tears (Drown In This Love)
6. When Love And Death Embrace
7. The Beginning Of The End
8. (Don’t Fear) The Reaper (Blue Öyster Cult cover)
9. For You
66. Hidden track

Debiutancki krążek HIM to z pewnością gratka dla fanów szeroko pojętych klimatów. Mamy tutaj bowiem miksturę znanych składników, ale tak wymieszanych i tak przyrządzonych, że smakuje ona oryginalnie. I, na szczęście, ‚oryginalnie’ nie oznacza tutaj ‚niestrawnie’.

Bo oto weźmy liryzm Chrisa Isaaka, melodyjność Sisters of Mercy, nastrój Type O Negative, a ciężar Paradise Lost, a – oczywiście na potrzeby tej recenzji dość mocno upraszczając – otrzymamy dziełko podpisane jako „Greatest Lovesongs vol. 666”. Tytuł dość przewrotny, ale i trzeba przyznać, że całkiem trafny. Jest o miłości, a przy tym odpowiednio przebojowo i, na co mogą wskazywać trzy szóstki, trochę ciężej i bardziej diabelsko, aczkolwiek uprzedzam – smrodu siarki tutaj nie uświadczymy. HIM bowiem używa innych środkow wyrazu, by uwodzić swoich słuchaczy. Największymi atutami tej produkcji są klimat i duża nośność kompozycji. Choć Finowie potrafią przywalić mocniej („Your Sweet Six Six Six”, „It’s All Tears (Drown In This Love)”), bądź też zaczarować łagodniejszymi, bardziej balladowymi dźwiękami („The Heartless”), to nigdy nie zapominają o dobrej melodii. A do pisania takich Ville Valo, wokalista, ma spory talent. Mimo programowej ‚gotyckości’ i nastrojowości jest wyjątkowo chwytliwie i energicznie. I pomysłowo – chociaż oznacza to tutaj sprawne czerpanie ze sprawdzonych wzorców, wymienionych parę linijek wyżej. HIM potrafią jednak przetworzyć to wszystko tak, że nie ma się poczucia wtórności czy też braku świeżości. W końcu – stosując analogię kulinarną – tworząc nową, smaczną potrawę najczęściej korzysta się ze znanych już składników; liczą się proporcje oraz gust kucharza. A panom z zespołu dobrego smaku odmówić nie można. Nie pogardzą oni ani dobrym riffem (jak ten z „Our Diabolikal Rapture”), ani dużą dawką liryzmu i melancholii (urzekające „When Love And Death Embrace” z atmosferyczną solówką na koniec), typowo gotyckim nastrojem („The Beginning Of The End”, „For You” z kobiecą wokalizą w tle), dobrze wypada też połączenie głosu Valo z żeńskim śpiewem (w dialogu z „(Don’t Fear) The Reaper”). Świetnie wypada również ciężka, metalowa interpretacja klasycznego już numeru Chrisa Isaaka, „Wicked Game”. Panowie nie boją się też trochę poeksperymentować z kontrastami (łagodny „The Heartless” w pewnym momencie przecięty jest ciężkimi, chropowatymi gitarami, chwila wyciszenia pojawia się w „Our Diabolikal Rapture”). Kontrastowość to zresztą jedna z cech tego krążka – ciężkie, ponure instrumentarium równoważone jest przez kojący, melodyjny śpiew Villego Valo, który dysponuje ciekawą barwą głosu i niezłymi możliwościami (warto tu zwrócić uwagę na „It’s All Tears” i jego kapitalny refren). Nie przeszkadza nawet to, że od czasu do czasu zdarza się wokaliście zbytnio podejść w stronę stylu Petera Steele.

Debiut HIM jest wysoce udany. Mimo niewielkiego przecież doświadczenia nagrali płytę, w której zaklęta jest magia niedostępna dla wielu innych artystów, a przy tym nie poskąpili jej przebojowości, nie okupując tego jednak stępieniem pazurów. „Greatest Lovesongs vol. 666” to świetny reprezentant stylu, jaki przez samych twórców został nazwany love metalem.

Ocena: 8.5 / 10

Ciekawostki:

  • Płytę nagrano w tydzień.
  • „(Don’t Fear) The Reaper” znalazł się na płycie tylko dlatego, żeby wydłużyć czas jej trwania. Później nawet rozważano wydanie go jako singla, z racji jednak, że płytę promował już jeden cover („Wicked Game”), porzucono ten pomysł.
  • „For You” Valo skomponował wespół z gitarzystą Lindem w czasie sesji nagraniowej. Zmęczony głos wokalisty w tym utworze to celowy zabieg.
  • „It’s All Tears” jest na końcu ucięty – zrobiono to umyślnie. Zapewne to aluzja do Type O Negative, którzy również kończą piosenki w taki sposób.
  • Klawiszowiec Antto Melasniemi, który wystąpił na krążku, został przyjęty do zespołu dopiero po jego nagraniu. W 1998 r. został zeń wykluczony – podobno przyczyną był jego romans z ówczesną dziewczyną Lindego.
  • Znak zespołu, heartagram (będący połączeniem serca i pentagramu), wymyślił Valo w dniu swoich dwudziestych urodzin, gdy czekając na gości bazgrał po kartce papieru. Wkrótce każdy z członków zespołu wytatuował go sobie nad kostką.
  • Płyta ma 66 utworów, czas trwania 66:66 i 666 MB. Ścieżki 10-65 są puste, na 66. znajduje się fragment outra do „The Heartless” z wersji z EP-ki „666 Ways To Love” zmiksowany w taki sposób, by symulował zużytą płytę gramofonową.
  • Ville przyznał po pewnym czasie, że zgodził się na taką sesję zdjęciową tylko dlatego, że nie było pomysłu na okładkę i powiedziano mu, że „tak będzie dobrze”.
  • Album wyprodukował Hiili Hiilesmaa.
Reklamy

Komentarze 3 to “HIM „Greatest Lovesongs vol. 666” (1997)”

  1. LimaK said

    Zdecydowanie najlepszy album Finów.
    Klimat, który towarzyszy temu krążkowi jest nie do podrobienia. Jedyny w swoim rodzaju, mocny a zarazem spokojny, poruszający…kawał dobrej roboty.
    Trudno wyobrazić sobie lepszy debiut.
    Moja ocena: 9/10

    Może nie jestem jakimś znawcą muzycznym i jeszcze wielu rzeczy nie słyszałem ale jak do tej pory tylko jeden album ma u mnie notę 10/10 – jest nim album grupy RAMMSTEIN o tytule „Mutter”. POLECAM 🙂

  2. „Mutter” to faktycznie magnum opus Rammsteina, ale czy na 10/10 – co do tego nie jestem przekonany… No ale podyskutujemy, jak kiedyś pojawi się tutaj jego recenzja 😉

  3. Scream said

    To najbardziej Gothic Metalowy album zespołu jednak troche nudny, ballady też im zbytnio na tym albumie nie wyszły, jednak to jak dla mnie 2 najlepszy krążek HIMa, szczególnie ze względu na takie piosenki jak Your Sweet Six Six Six, Our Diabolikal Rapture czy the Beginning of the End, moja ocena to 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s