Black Sabbath „Born Again” (1983)

9 sierpnia 2009

Black Sabbath
Born Again
(1983)
blacksabbath-bornagain1. Trashed
2. Stonehenge
3. Disturbing The Priest
4. The Dark
5. Zero The Hero
6. Digital Bitch
7. Born Again
8. Hot Line
9. Keep It Warm

Nieporozumienia podczas miksowania koncertówki „Live Evil” doprowadziły do tego, że Ronnie James Dio i Vinny Appice postanowili opuścić zespół – w tej sytuacji Tony’emu Iommi pozostało zawieszenie działalności Black Sabbath. Po jakimś czasie doszło do spotkania z Ianem Gillanem, byłym wokalistą Deep Purple – obaj panowie oraz Geezer Butler doszli do wniosku, że skoro nie mają na głowie innych pilnych zajęć, stworzą wspólnie zupełnie nową formację. Wytwórnia płytowa jednakże wymusiła na nich, by wznowili działalność Black Sabbath, i postawili za mikrofonem Gillana. I choć ten ostatni nie był z takiego obrotu spraw zbytnio zadowolony, to jednak muzycy zabrali się za komponowanie nowego materiału właśnie pod legendarnym szyldem, po drodze prosząc też o współpracę Billa Warda. Nowo narodzony zespół nazwał efekt swej pracy właśnie „Born Again”.

Po raz kolejny zmiana wokalisty wymusiła znaczne zmiany w komponowaniu piosenek, nie da się też zaprzeczyć, że osobowość Iana Gillana odcisnęła bardzo silne piętno na powstałych utworach, i w niektórych dość mocno pobrzmiewają echa Deep Purple, aczkolwiek byłbym ostrożny w nazywaniu tego składu „Purple Sabbath”. Faktycznie, „Hot Line” i „Keep It Warm” mogą kojarzyć się z tym, co robił niegdyś Gillan, ale i w nich nie zniknął całkowicie specyficzny sabbathowy klimat. Zdecydowanie też „Born Again” to jeden z najbardziej różnorodnych materiałów, jakie kiedykolwiek ukazały się pod szyldem Black Sabbath. Krążek otwiera szybki strzał w postaci „Trashed”, kojarzący mi się na swój sposób z „Paranoid”, ale jest od wspomnianego utworu dłuższy i bardziej złożony. Nieco wolniej, choć nadal żwawo, jest w „Hot Line” – tu zaś riff przywołuje echo (bardziej na zasadzie luźnego skojarzenia, niż faktycznego podobieństwa) jednego z największych przebojów Deep Purple, czyli „Smoke On The Water”, który zresztą przez Black Sabbath w czasach Gillana był wykonywany. Czadowy „Digital Bitch” to ponownie jeden z najszybszych momentów krążka, a przy tym i numer, który mógłby powalczyć na listach przebojów. Wolniej jest przy kompozycji tytułowej, „Born Again” – zyskuje ona zwłaszcza dzięki dramatycznej interpretacji Iana Gillana. Najciekawiej jest jednak przy „Disturbing The Priest” oraz „Zero The Hero”. To najmroczniejsze chwile krążka, ale i zdecydowanie najmocniejsze, oba też poprzedzone są odpowiednio nastrojowymi instrumentalnymi interludiami („Stonehenge”, „The Dark”). „Disturbing The Priest” otwiera wyrazista praca perkusji Warda oraz diaboliczny śmiech Gillana – i taki dość przytłaczający nastrój kawałek trzyma aż do końca – podobać się może szczególnie refren z mocnym wejściem bębnów. „Zero The Hero” to jeden z najdziwniejszych numerów w historii Black Sabbath. Rozpędza się on niespiesznie wijącym się, transowym riffem powtarzającym się przez cały utwór, w tle pobrzmiewają tajemnicze dźwięki generowane przez keyboard Geoffa Nichollsa, a po chwili do instrumentalistów dołącza Gillan, skandujący, niemal rapujący słowa utworu. Po raz kolejny muzyka dużo zyskuje właśnie dzięki jego interpretacji. Ten niecodzienny eksperyment udał się znakomicie, szkoda, że nie zdecydowano się na więcej takich, np. w miejsce „Hot Line”.

Niestety, nie wszystko na „Born Again” warte jest pochwały. Przede wszystkim słabe brzmienie – poprzednie płyty Sabbath (a w szczególności te z Ronniem Jamesem Dio) mogły uchodzić za wzór dla innych rockowych i metalowych płyt. Niestety zabrakło Martina Bircha, zaś Robin Black nie podołał zadaniu. Za dużo tutaj pogłosów, gitary są niewyraźne, niepotrzebnie dodano echo perkusji – krótko mówiąc, produkcja jest nienajlepsza. Ian Gillan, choć spisał się dobrze, czasami przesadnie szarżuje z głosem, by wspomnieć o „Trashed” czy „Hot Line” – trochę za dużo zastosował ‚ultradźwięków’.

I taka właśnie jest ta płyta – nierówna. Obok utworów genialnych, intrygujących („Zero The Hero”) czy bardzo dobrych („Trashed”) pojawiają się numery „jedynie” niezłe („Hot Line”, „Keep It Warm”), ale na szczęście nie ma tutaj też ani jednego wypełniacza. „Born Again” to mimo wszystko świetny krążek, na dodatek Gillan zaskakująco dobrze wpisał się w styl kapeli, nie zatracając przy tym własnego charakteru. Trudno nie zastanawiać się, jak wyglądałyby kolejne dzieła tego składu – myślę, że po dotarciu się mogłoby być jeszcze lepiej. Niestety, po odejściu Gillana do Deep Purple (z którym nagrał w następnym roku świetne „Perfect Strangers”) zaczęły się dla Black Sabbath chudsze lata.

Ocena: 8 / 10

Ciekawostki:

  • Bill Ward po zakończeniu sesji nagraniowej opuścił zespół. Na trasie zastąpił go Bev Bevan, znany dotąd głównie z Electric Light Orchestra.
  • Tytuł „Stonehenge” nawiązuje do gagu z filmu „This Is Spinal Tap”.
  • Mówi się, że „Digital Bitch” opowiada o żonie Ozzy’ego, Sharon Osbourne. Ian Gillan tak mówi o tym utworze: „Pamiętam dokładnie, kto posłużył za inspirację, ale jedyne, co mogę ujawnić, to fakt, że ani ona, ani jej ojciec nie mieli nic wspólnego z komputerami”.
  • Ozzy w 1983 r. powiedział, że „Born Again” to najlepsza rzecz, jaką Sabbath wydali od czasu jego odejścia z zespołu.
  • „Keep It Warm” Gillan zadedykował swojej dziewczynie, z którą się później ożenił.
  • Tytuł „Disturbing The Priest” nawiązuje do tego, że po drugiej stronie ulicy, na której znajdowało się studio, był kościół i – jak twierdzi Gillan – głośna muzyka Sabbathów zapewne przeszkadzała tamtejszym księżom.
  • „Trashed” zostało nagrane na nowo na potrzeby krążka Iana Gillana „Gillan’s Inn” w 2005 r. Na gitarze zagrał Tony Iommi.
  • W sieci znaleźć można kompletny zapis demo krążka, w tym z nieopublikowanym utworem „The Fallen” oraz pełną wersją „Stonehenge”. Co ciekawe, mimo braku miksów i masteringu, demo można uznać za lepiej brzmiące, niż ukończony album.
  • Iommi i Butler wybrali okładkę. Gillan okazał niezadowolenie z tego faktu wyrzucając przez okno karton z kilkudziesięcioma nowymi egzemplarzami albumu.
  • Zdjęcie, które posłużyło za bazę okładki, wykorzystano także przy projektowaniu tej z singla „New Life” Depeche Mode.
  • Na potrzeby trasy zbudowano makietę Stonehenge, jednak wykonawca pomylił jednostki miary (amerykańskie stopy z metrami), przez co… nie mieściła się ona w większości sal koncertowych.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s