Black Sabbath „Mob Rules” (1981)

5 sierpnia 2009

Black Sabbath
Mob Rules
(1981)
blacksabbath-mobrules1. Turn Up The Night
2. Voodoo
3. The Sign Of The Southern Cross
4. E5150
5. The Mob Rules
6. Country Girl
7. Slipping Away
8. Falling Off The Edge Of The World
9. Over And Over

Dość szybko, bo w około półtora roku po wydaniu „Heaven And Hell” Black Sabbath uraczyli słuchaczy nowym krążkiem. Choć „Mob Rules” jest nieznacznie słabszy od poprzednika, nadal mamy tu do czynienia z solidnym materiałem.

Generalnie rzecz ujmując, „Mob Rules” jest cięższy od „Heaven And Hell”, pojawiło się tutaj jeszcze więcej metalowego czadu. Za perkusją Billa Warda zastąpił Vinny Appice, który reprezentuje odmienny sposób gry – mniej finezyjny, ale mocniejszy i, co tu dużo mówić, dobrze sprawdzający się w konwencji Black Sabbath z Dio. Płytę otwiera szybki „Turn Up The Night”, który sprawia wrażenie młodszego braciszka „Neon Knights”, niemniej nie ustępuje wiele wspomnianemu przebojowi z „Heaven And Hell”. Takich szybkich numerów jest tu zresztą więcej – by wspomnieć o „Voodoo” napędzanym charakterystycznym riffem, czy utworze tytułowym, który stanowi trzyminutową demonstrację rockowej energii. Pojawiają się na krążku jednak i mroczniejsze, wolniejsze kompozycje – „The Sign Of The Southern Cross” z delikatnym wstępem, potężnym riffem prowadzącym i dyskretną elektroniką przewijającą się w tle, dopełniającą klimatu niesamowitości, oraz „Falling Off The Edge Of The World”, ze spokojną introdukcją przechodzącą nagle w złowieszczy, ciężki fragment, który po chwili eksploduje energetycznym, szybkim riffem otwierającym właściwą część utworu. Skoro wspominam o mroczniejszej stronie albumu, nie mogę pominąć „E5150” – psychodeliczna, elektroniczna miniatura robi naprawdę niezłe wrażenie, wręcz czuć tę grozę i zło. Na tle tak wspaniałych kompozycji trochę mniej imponująco wypada bujająca, całkiem jednak przyjemna „Country Girl”, a jeszcze gorzej dość nijaki numer „Slipping Away”, zdecydowanie najgorszy moment krążka. Podobnie jak „Heaven And Hell”, tak i „Mob Rules” wieńczy ballada – tym razem to „Over And Over”, i ponownie jest to godne zakończenie świetnego albumu.

„Mob Rules” to kolejny obowiązkowy przystanek  w dyskografii Black Sabbath. Chociaż, jak twierdzi dziś Ronnie, nagrywanie płyty przebiegało w nie najlepszej atmosferze, po muzyce zupełnie tego nie czuć. Znów mamy bowiem do czynienia z rewelacyjnym, ponadczasowym materiałem.

Ocena: 9 / 10

Ciekawostki:

  • Tytułowy utwór, „The Mob Rules”, został nagrany na potrzeby filmu „Heavy Metal” – pojawił się na soundtracku doń w nieco zmienionej wersji.
  • „E5150” to „EVIL” – do odszyfrowania tytułu potrzebne są rzymskie oznaczenia liczb: E + V (5) + I (1) + L (50) = EVIL.
  • Nie jest prawdą, jakoby na okładce znajdował się ukryty napis „Kill Ozzy” – obraz ten powstał bowiem jeszcze w latach 70., nie był zaś specjalnie przygotowywany na potrzeby krążka. Autor, Greg Hildebrant, zaprzeczył, jakoby umieścił tam jakiekolwiek ukryte przesłanie.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s