Inkubus Sukkubus „Wytches” (1994)

27 lipca 2009

Inkubus Sukkubus
Wytches
(1994)
inkubussukkubus-wytches
1. Wytches
2. Queen Of The May
3. Pagan Born
4. Gypsy Lament
5. Leveller
6. Call Out My Name
7. Conquistadors
8. Burning Times
9. Song To Pan
10. Enchantment
11. Catherine
12. Church Of Madness
13. The Rape Of Maude Bowen
14. Dark Mother
15. Devils

Rozpalcie ogień, złapcie się za ręce i zapomnijcie się w szaleńczym, hipnotycznym tańcu ku czci zapomnianych bogów, bowiem muzycy z Inkubus Sukkubus proponują kolejny zestaw dźwięków. I o ile w przypadku debiutu „Belladonna & Aconite” można było mówić o udanej płycie, to tutaj dostaliśmy niemalże stuprocentowy zbiór ‚przebojów’.

Muzycznie w zasadzie nic się nie zmieniło. Brytyjczycy nadal proponują nam dość łagodny gotycki rock pełen marzycielstwa i namiętności, ponownie o zaangażowanych pogańskich lirykach. Gitary mają za zadanie nie tyle pokąsać, co raczej czule połaskotać. Po raz kolejny na próżno szukać tutaj zawiłych, rozbudowanych kompozycji – muzycy stawiają na prostotę, klimat i energię oraz – być może przede wszystkim – na dobrą melodię, a tych na „Wytches” znalazło się o wiele więcej, niż na poprzednim krążku. Już utwór tytułowy niemalże zmusza do tańca, a przecież nie jest jedynym jasnym punktem tego krążka. Na albumie piosenki zróżnicowane są chyba jeszcze bardziej, niż poprzednim razem – pojawiają się stricte akustyczne, niemalże „ogniskowe” kompozycje w rodzaju „Gypsy Lament” i „Conquistadors”, marzycielskie, nastrojowe „Pagan Born”, „Burning Times” i „Call Out My Name”, mocno folkowe „Leveller” i „The Rape Of Maude Bowen”. Na „Wytches” zawarto też jeszcze bardziej niezwykłe utwory – wyróżnia się „Catherine” z niemalże transowym skandowaniem tytułowego imienia i gotyckimi chórkami w tle, a także hipnotyzujący „Church Of Madness”, będący jednym z najlepszych numerów w historii Inkubus Sukkubus – kościelne organy i dramatyczny, przeszywający wokal Candii, bez której zresztą muzyka zespołu straciłaby bardzo wiele. Kiedy trzeba, śpiewa ona delikatnie i łagodnie lub z przejęciem i emocją w głosie, zawsze jednak robi to z urokiem folkowej chansonistki. Nie sili się przy tym na wokalną woltyżerkę – również ona stawia na uczciwą prostotę, i skutecznie tym do siebie przekonuje.

Inkubus Sukkubus to ciekawy element gotyckiej sceny. Brytyjczycy udowadniają, że tego typu muzyka nie musi oznaczać wymuszonego cierpiętnictwa, minorowej atmosfery i cmentarnego chłodu. Nie znaczy to, że ich twórczość pozbawiona jest smutku, ale nawet o rzeczach tragicznych, jak historia Maude Bowen chociażby, można zaśpiewać z odpowiednim wykopem i mocą. „Wytches” to zdecydowanie jedna z najlepszych pozycji w dyskografii Inkubus Sukkubus. Przyjemna rzecz nie tylko dla miłośników ‚klimatów’, choć oni powinni być szczególnie zawartością płyty ukontentowani. Ja przynajmniej jestem.

Ocena : 8 / 10

Ciekawostki:

  • „Wytches” to jeden z najlepiej sprzedających się albumów zespołu.
  • Do tytułowego utworu powstał w 1994 r. nakręcony amatorsko teledysk, po latach do jego remake’u i alternatywnej wersji „Church Of Madness” powstały nowe klipy.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s