Lacrimas Profundere „Songs For The Last View” (2008)

24 lipca 2009

Lacrimas Profundere
Songs For The Last View
(2008)
lacrimasprofundere-songsforthelastview1. The Last View
2. A Pearl
3. The Shadow I Once Kissed
4. Veins
5. We Shouldn’t Be Here
6. And God’s Ocean
7. Suicide Sun
8. Dear Amy
9. A Dead Man
10. Sacrificial Lamb
11. Lullaby For A Weeping Girl
12. While
13. Burn *
14. The Beauty Of Who You Are *
15. The Shadow I Once Kissed (2nd version) *
16. Sweet Letter C *
* w wersji digipak

O szczególnie wysokie walory artystyczne twórczości Niemców z Lacrimas Profundere nigdy nie podejrzewałem, ale gdy zobaczyłem informację, że duża część składu (na czele z wokalistą) uległa wymianie, w głowie zaświtała mi taka nieśmiała myśl, że może panowie zarzucili bezczelne kopiowanie fińsko-gotyckich wzorców i postanowili zająć się muzyką w sposób nieco ambitniejszy. Po dwóch-trzech utworach było już dla mnie jasne, że w tej kwestii zupełnie nic się nie zmieniło.

Na szczęście w stosunku do poprzednich krążków jest tu pewna poprawa. Dotyczy to przede wszystkim ciekawszych, bardziej chwytliwych kompozycji – rock gotycki w takim wydaniu, jakie proponują „Łezki”, musi opierać się na dobrej melodii, a tej często u nich brakowało. Tu zaś zdołali wysmażyć kilka całkiem udanych numerów – podobać się może dynamiczny „The Shadow I Once Kissed” z kobiecym wokalem w tle refrenu, równie dobre są „Suicide Sun” czy – wbrew tytułowi – szybka „Lullaby For A Weeping Girl”. I choć Lacrimas lepiej wypada właśnie w takich mocniejszych momentach, to miłośnicy ballad znajdą całkiem udane „Sacrificial Lamb” czy „Veins”. Ogólnie jest nieźle, chociaż miejscami zespół niebezpiecznie zbliża się do granicy śmieszności i banału, trudno też nie zauważyć pojawiających się gdzieniegdzie ciut zbyt obciachowych klawiszy. Nowy wokalista radzi sobie poprawnie, chociaż przyznając szczerze, jego maniera początkowo może być wysoce irytująca, po osłuchaniu da się z nią – jako tako – żyć. Podobnie jak jego poprzednik, tak i ten z uporem godnym lepszej sprawy próbuje podrobić styl śpiewania Villego Valo i, w szczególności, Jyrkiego, chociaż – co ciekawe – w większości niższych partii swoim barytonem wspomaga go wcześniejszy wokalista, Christopher, bo ów nowy nabytek zespołu, Rob Vitacca, nie brzmi tam zbyt potężnie (zresztą, po prawdzie, on ogólnie nie brzmi potężnie).

Nadal więc mamy tu inspirowanie się… nie, chamskie rżnięcie z dokonań HIM, The 69 Eyes i im podobnych, tym razem jednak Niemcom powiodło się nagrać coś, co nadaje się do słuchania nie tylko przez nastoletnie, mroczne dziewczynki o niewyrobionym guście muzycznym. Choć raczej wstyd chwalić się tym krążkiem przed kolegami słuchającymi Slayera, to jednak sesja z „Songs For The Last View” jest całkiem bezbolesna. Raz lepiej, dynamiczniej, raz bardziej łzawo i kiczowato, ale i tak zaskakująco przyjemnie. Lacrimas Profundere z drugiej ligi raczej nie wyjdzie – i widać dobrze im tam – ale takimi płytami sobie większego obciachu nie przyniosą. Posłuchać można, szczególnie w chwili, gdy kolejnego albumu HIM akurat nie widać na horyzoncie.

Ocena: 7 / 10

Ciekawostki:

  • Za teksty nadal odpowiada wcześniejszy wokalista zespołu, Christopher Schmid.
Reklamy

komentarzy 5 to “Lacrimas Profundere „Songs For The Last View” (2008)”

  1. Faustus said

    Po przeczytaniu recenzji spodziewałem się raczej oceny „6”, a nie „7” 😛

  2. Faustus said

    Tak btw – fajna okładka.

  3. Wiesz, ocena jest wynikową mojej sympatii/antypatii do płyty i jej pozycji w dyskografii zespołu, więc wypada w takim rozrachunku nieźle – ale gdyby ją zestawić z czymś ambitniejszym, no to oceniłbym surowiej. A tak – przyjemny album na kilka przesłuchań, znacznie lepszy od poprzednich, sam zresztą spędziłem przy nim trochę czasu, stąd i siódemka, nawet pomimo jego oczywistych wad 😉

  4. LimaK said

    Moim zdaniem za bardzo po nich pojechałeś.
    Kapela może nie jest z najwyższej półki ale ma w swym dorobku kilka naprawdę dobrych kawałków.
    Na tym albumie wyróżnię: „And God’s Ocean”, „A Dead Man”, „Sacrificial Lamb”, „While” oraz bonusowe „Burn”.

    Nie przeszkadza mi szczerze mówiąc „naśladowanie” przez nich wokalu Ville Valo czy Jyrki’ego.

    Mimo wszystko oceniam ten album niżej od Ciebie 😉

    Moja ocena: 5/10

    • Ja ze swej strony polecam Lacrimasowy „Fall, I Will Follow” – świetny klimat i solidne piosenki. Ta płyta miała szansę otworzyć ciekawy rozdział w ich karierze, no ale już na kolejnej, „Ave End”, uznali, że bardziej opłacalne jest granie „pod HIM”, i tak już niestety zostało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s