Septic Flesh „Communion” (2008)

7 lipca 2009

Septic Flesh
Communion
(2008)
septicflesh-communion
1. Lovecraft’s Death
2. Anubis
3. Communion
4. Babel’s Gate
5. We, The Gods
6. Sunlight / Moonlight
7. Persepolis
8. Sangreal
9. Narcissus

Po paru latach niebytu panowie z Septic Flesh postanowili się ponownie zjednoczyć i nagrać nowy materiał. Trudno było o bardziej udany powrót. Nie będę ukrywał nawet na wstępie, że „Communion” po prostu… urywa łeb.

Album nagrano z 80-osobową orkiestrą i 32-osobowym chórem. Wszystko po to, by uczynić krążek bardziej monumentalnym i jeszcze potężniejszym. Udało się to w zupełności. Połączenie death metalu z symfonią wydaje się na „Communion” czymś zupełnie naturalnym: orkiestracje nie są wrzucone na siłę, brzmią bardzo filmowo i potężnie – z pewnością bez nich album straciłby część mocy. Trudno nie paść na kolana już przy pierwszym utworze – „Lovecraft’s Death”. Klarowne brzmienie, ciężkie jak ołów gitary i niesamowite partie chóru i orkiestry nie pozostawiają ani chwili na oddech. I tak jest w większości kompozycji. Równie udane są „Communion”, „We, The Gods” czy „Babel’s Gate”. Agresja przemieszana jest z symfonicznym dostojeństwem, świetnie pracują instrumentaliści Septic Flesh. Prawdziwie porażający jest utwór „Persepolis”. Sześć minut absolutnie szalonej metalowej jazdy, wgniatającej w fotel od początku do końca. Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że to jeden z najlepszych kawałków osadzonych w konwencji metalu symfonicznego. Aleksander Wielki, o którym mowa w tym utworze, byłby dumny.

Niestety, poza wyżej wymienionymi plusami jest parę kwestii, które nie do końca mi się podobają. Po pierwsze, album jest nieco za krótki (raptem 38 minut). Rozumiem, że jest intensywny, ale jednak chciałoby się więcej. Same utwory również mogłyby być trochę bardziej rozbudowane, na wzór „Persepolis” właśnie. Miejscami zespół postanowił zagrać melodyjniej, wtrącono też czysty śpiew („Sangreal”, „Sunlight / Moonlight”), ale nie do końca mnie to przekonuje – chyba można było sobie takie eksperymenty odpuścić.

Zostawmy jednak te akademickie dywagacje. „Communion” to kawał solidnego, potężnego metalu i zarazem świetny come back Greków. Liczę, że na tym nie poprzestaną, i że dostaniemy za jakiś czas coś równie mocnego. Pamiętajcie – przy tym albumie z pewnością nie zaśniecie.

Ocena : 8.5 / 10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s