Quidam „Alone Together” (2007)

7 lipca 2009

Quidam
Alone Together
(2007)
quidam-alonetogether
1. Different
2. Kinds Of Solitude At Night
3. Depicting Colours Of Emotions
4. They Are There To Remind Us
5. Of Illusions
6. We Lost
7. One Day We Find
8. We Are Alone Together
PS.
9. But Strong Together

Bardzo rzadko kupuję płyty totalnie w ciemno, nie znając ani zespołu, ani choć części zawartego nań materiału. „Alone Together” skusiła mnie ładnym wydaniem, w głowie kołatało mi się też, że to będzie coś związanego z progresywnym rockiem. Miałem akurat ochotę na takie klimaty, toteż skusiłem się i zaryzykowałem kupno. Czy było warto?

W sumie tak. Choć w chwili gdy piszę te słowa, nie siedzę zbyt głęboko w prog i art rocku, to jednak muszę przyznać, że muzykom Quidam udało się przekonać mnie do ich wizji lepienia dźwięków w kunsztowną całość. Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy po przesłuchaniu, było to, iż płyta brzmi światowo. Produkcja „Alone Together” jest wręcz rewelacyjna, mamy tu bardzo wysoką selektywność, same dźwięki wydają się też jakieś takie… ciepłe. Wzorowe brzmienie nie uratuje jednak najgorszego krążka – i tu nie ma się też o co obawiać.

Kompozycyjnie jest dobrze, wręcz bardzo dobrze. Utwory są długie, mocno rozbudowane i na dodatek świetnie zaaranżowane – żaden instrument nie wysuwa się na czoło, wzajemnie się one ze sobą przeplatają, tworząc ciekawe plamy i pajęczynki. Mimo, że to album rockowy, gitary wcale nie stanowią podstawy brzmienia, choć znalazło się tu sporo fajnych riffów (np. w „Of Illusions” i „We Lost”), w paru momentach pojawia się też nieco cięższe uderzenie. Płyta jest łagodna w odbiorze, nieco rozmarzona, potrzeba też kilku przesłuchań, by w nią wsiąknąć. Choć zdarzają się momenty bardziej przystępne („They Are There To Remind Us”, „But Strong Together”), większość melodii jest na tyle subtelna, że nie sposób ich ogarnąć za pierwszym podejściem. Pełno tu rozmaitych smaczków, czy to w tle, czy też wysuwających się na pierwszy plan – świetnie wykorzystano flet i saksofon, pojawiają się też bardziej egzotyczne instrumenty w postaci xaphoonu (coś, co można nazwać kieszonkowym, drewnianym saksofonem) i zithera. Wokal Bartka Kossowicza jest niezły, dysponuje on ciepłą barwą głosu pasującą do takiej muzyki, aczkolwiek po sesji z całym albumem może się on wydać nieco zbyt monotonny, lepiej też sprawdza się w spokojniejszych aniżeli dynamicznych momentach.

Quidam nagrali udany krążek, i to taki, który bez żadnych kompleksów można postawić w widocznym miejscu na półce zagranicznego sklepu. „Alone Together” nie jest może arcydziełem, ale prawdziwie solidnym, porządnym prog rockowym materiałem. Miłośnicy tego typu grania powinni być usatysfakcjonowani.

PS. I czy tylko mi wydaje się, że tytuły utworów tworzą logiczną całość?

Ocena : 7.5 / 10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s