Inkubus Sukkubus „Belladonna & Aconite” (1993)

7 lipca 2009

Inkubus Sukkubus
Belladonna & Aconite
(1993)
inkubussukkubus-belladonnaandaconite
1. Beltaine
2. Midnight Queen
3. Trinity
4. Belladonna & Aconite
5. Soul Inside
6. Song Of The Siren
7. Vampyres
8. Eternity
9. Incubus
10. All The Devil’s Men
11. I Am The One
12. Old Hornie
13. Vlad
14. Samhain

Pokrzyk wilcza jagoda i tojad – oto niektóre z roślin, jakie w dawnych czasach służyły wiedźmom do sporządzania specyfików będących substancjami narkotycznymi, psychotropowymi. Ich działanie powodowało stany euforyczne, a także uczucie lotu. Stąd też pewnie przeświadczenie o szybujących na miotle czarownicach.

Dlaczego o tym piszę? Bo właśnie o takim „locie” opowiada tytułowy utwór opisywanego albumu autorstwa założonego w 1989 r. przez Candię Ridley i Tony’ego MacCormacka Inkubus Sukkubus. Ich muzykę można zaklasyfikować jako pogański rock z wpływami gotyckimi.  Zapomnijcie jednak o ostrym wygrzewie, ganianiu po cmentarzach w obciachowych ciuchach i pełnym makijażu. Nie ten adres – na szczęście.

Muzycy Inkubus Sukkubus snują opowieści o pradawnych kultach (spinające album klamrą utwory o pogańskich świętach „Beltaine” i „Samhain”), łączących życie ze śmiercią, o zapomnianych bóstwach, które tkwią gdzieś w nieznanych miejscach, czekając na swój czas („Midnight Queen”, „Old Hornie”). Jest tu czas i na melancholię („Trinity”), tęsknotę („Soul Inside”), ale i na wściekłość wobec tych, którzy depczą to, co pierwotne i czyste („All The Devil’s Men”), na oniryczne, narkotyczne szaleństwo („Belladonna & Aconite”) oraz na miłosne uniesienia („I Am The One”). Mimo często niewesołej tematyki nie ma tu miejsca na ponure dźwięki, cały album wypełniony jest folkową, pogańską energią. Wyrazu nadaje czarująca swym wokalem Candia, a także wtopione w tło, klimatyczne klawisze. Melodie urzekają swoją przebojowością, noga sama uderza o podłogę w rytm kolejnych kompozycji. Nie ma tutaj gitarowych szarż, skrzeczenia, blastowania i tym podobnych środków metalowego wyrazu – to rockowy album, któremu bardzo blisko do folkowych klimatów, zupełnie odmiennych od tych wszystkich, jakie promuje się w dzisiejszych czasach. Z pewnością do takiej szczerości przekazu przyczynia się to, iż wszyscy członkowie zespołu są wyznawcami kultu Wicca.

Inkubus Sukkubus czaruje słuchacza niepostrzeżenie. Niby proste, łatwo wpadające w ucho piosenki, a jednak po odłożeniu płyty pozostają gdzieś w głowie.
W końcu nie tak łatwo dać wypuścić się z korowodu wiedźm, wampirów, nimf i syren. Wy też dajcie się im ponieść.

Ocena : 7 / 10

Ciekawostki:

  • Zespół początkowo często zmieniał nazwę – zaczął od Belas Knapp, przez Incubus Succubus, potem przez krótki czas jako Children Of The Moon, by wreszcie zakończyć na Inkubus Sukkubus. Dodać należy, że płyty zostały wydane jedynie pod szyldami Incubus Succubus i Inkubus Sukkubus. Zamiana ‚c’ na ‚k’ w 1995 r. była spowodowana względami numerologicznymi.
  • Inkub to demon męski, zaś sukkub to demon żeński. Według podań były one seksualnymi kusicielami.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s